Mogę być twoim wszystko

Badanie genetyków z Harvardu i archeologów z NAIM na temat pochodzenia Bułgarów, pierwsze wyniki

2020.09.18 21:18 przyrodnik Badanie genetyków z Harvardu i archeologów z NAIM na temat pochodzenia Bułgarów, pierwsze wyniki

Oryginalny tekst: https://www.dnevnik.bg/blogosfera/article/399803 Tłumaczenie automatyczne z jęz. bułgarskiego - Google Translate
Tekst pochodzi z wywiadu wideo ze Svetoslavem Stamovem, można go obejrzeć / posłuchać tutaj.
Witam, nazywam się Svetoslav Stamov, antropolog. Ukończyłem Duke University w Stanach Zjednoczonych, gdzie przez pewien czas pracowałem jako nauczyciel studiów licencjackich. Obecnie pracuję w zespole dr Reicha na Uniwersytecie Harvarda w Bułgarii. I pomagam w innym zespole, który jest całkowicie bułgarski, od bułgarskich archeologów do Narodowego Instytutu Archeologii z muzeum w Sofii.Pracujemy nad ciekawym projektem, o który, mam nadzieję, zapyta mnie pan Teodosiev.
Tak, jestem pod wrażeniem tego, jak się sprawy mają i że Bułgaria naprawdę współpracuje z tak prestiżową organizacją naukową jak Harvard.Cóż, powiedz nam trochę więcej, skąd wziął się pomysł na to badanie i jakie są z niego korzyści dla nauki, a także dla nas, Bułgarów?
Przede wszystkim muszę zaznaczyć, że inicjatorem badań jest właściwie czasopismo „Bulgarian Science”, które wydajecie. I mogę powiedzieć, że oprócz popularyzowania nauki, czasopismo to uczestniczy w realizacji bardzo poważnego międzynarodowego projektu, jako inicjator . Ponieważ oczekuje się, że projekt ten odpowie na pytania bez odpowiedzi związane z historią i przeszłością Bułgarii, które pozostają otwarte przez dwa stulecia, pomimo wysiłków pokoleń bułgarskich historyków i archeologów.
Mianowicie - pochodzenie Proto-Bułgarów, pochodzenie południowych Słowian oraz związek między współczesnymi Bułgarami a populacjami, które żyły przed nami na Półwyspie Bałkańskim.Ten projekt powstał z inicjatywy Twojego magazynu, za co serdecznie dziękujemy Tobie i zespołowi, który wydaje magazyn. Później do projektu dołączyli bułgarscy archeolodzy z Narodowego Instytutu Archeologii i ostatecznie z jednej inicjatywy skontaktowaliśmy się z Laboratorium Badań Genetycznych dr Davida Reicha z Uniwersytetu Harvarda. Zgodziliśmy się na sekwencjonowanie 500 próbek genetycznych z bułgarskiej przeszłości, pobranych z materiału kostnego z różnych epok, aby dokładnie i raz na zawsze wyjaśnić, o ile jest to możliwe, pochodzenie współczesnych Bułgarów, proto-Bułgarów, Słowian i powiązania współczesnych Bułgarów. ze starożytnymi populacjami Półwyspu Bałkańskiego aż do epoki brązu.
Badania są niezwykle rozległe, a sekwencjonowanie starożytnego DNA to złożony proces technologiczny i bardzo kosztowny. Laboratorium genetyczne dr Reicha było niezwykle hojne, zapewniając pełne fundusze na sekwencjonowanie, które oczywiście będzie przez nie wykonane i będzie kosztować około 5 milionów dolarów. Wszystko to jest całkowicie bezpłatne dla nauki bułgarskiej i mogę powiedzieć, że wkład czasopisma „Bulgarian Science” w naukę w Bułgarii jest bardzo, bardzo realny.
Muszę powiedzieć, że jest pewne tło. Dr Todor Chobanov i ja podjęliśmy wstępne kroki tego badania w zeszłym roku. Pracowaliśmy całkowicie dobrowolnie, ale materiały genetyczne zostały zebrane z krajów trzecich, a nie z Bułgarii, a nasze badania zostały opublikowane kilka miesięcy temu.Skoncentrowano się na związkach między proto-Bułgarami z Pierwszego Królestwa a wczesnymi Sarmatami z kultury solnowsko-majackiej. Nasze badanie zostało opublikowane w Proceedings of the Bulgarian Academy of Science, gdzieś w połowie tego roku. W tym badaniu byliśmy raczej w stanie sformułować pytania. Czyli w pierwszej części chodziło o zrozumienie tego, czego nie wiemy, a czego chcemy wiedzieć, mniej więcej udało nam się to sformułować. Druga część musiała jednak odpowiedzieć na pytania. Uczestniczy tu praktycznie cały personel Instytutu Archeologii, na czele którego stoi jego dyrektor dr Hristo Popov i oczywiście mamy wsparcie dr Davida Reicha i jego laboratorium na Harvardzie, a także jego chęć pomocy bułgarskiej historii i archeologii w swoje pozycje na oczach całego świata w bardzo mocnym studium, które dążyłoby do publikacji w najwyższych mediach upowszechniania przekazów naukowych. Mam na myśli magazyn Science (twój imiennik) i magazyn Nature.
Czy są już jakieś wyniki, czy zostały wysłane, co się dzieje?
Tak. Tak więc pierwsze wyniki są dostępne, pochodzą one tylko z materiału usuniętego z dwóch szkieletów. Jeden - od końca Pierwszego Królestwa, od czasów Symeona Wielkiego. Druga przesłana próbka pochodzi z początku Drugiego Królestwa Bułgarii, z czasów Kaloyana i Kumanów.Mamy więc już pierwszy wynik sekwencjonowanego bułgarskiego z czasów Symeona, ale ponieważ wszystko jest nadal w fazie publikacji i badań i spodziewamy się więcej wyników, nie będę wchodzić w szczegóły tych pierwszych wyników, z wyjątkiem jednego szczegółu. Znaleźliśmy haplogrupę chromosomu Y, która jest przekazywana przez linię ojcowską i jest to do pewnego stopnia zaskakujące. Skrót, pod którym to idzie, to Q2a1a2. Taka jest definicja męskiej haplogrupy chromosomalnej, która jest przekazywana z ojca na syna we wszystkich pokoleniach. W przeciwieństwie do autosomalnego DNA, mówi nam tylko małą część historii, ale mówi nam też coś, czego nie wiemy, ale bułgarscy historycy i archeolodzy podejrzewali to od bardzo dawna.
Najpierw wyjaśnię, że szkielet pochodzi z wioski Samovodene, z wtórnego pochówku na neolitycznej nekropolii, która jednak była używana jako grobowiec podczas Pierwszego Królestwa. Na podstawie radiowęglowego datowanego na Harvard ustalili, że rok śmierci tego człowieka, z dokładnością do +/- 20 lat - między 880 a 900 rokiem, czyli koniec panowania Borysa i początek panowania Symeona (Złoty Wiek). Najprawdopodobniej był żołnierzem lub wysokim rangą dowódcą wojskowym, nie jesteśmy do końca pewni, ale to jest, że tak powiem, militarystyczny pogrzeb.Jej haplogrupa pochodzi bardzo daleko od Bułgarii - rejonu jeziora Bajkał. Co potwierdza tezę, że pierwotni proto-Bułgarzy, a dokładniej ich poprzednicy, kilka wieków temu, a raczej tysiąclecia temu, przybyli tutaj z regionu Bajkału. Jest to haplogrupa, której nie ma w Europie i bardzo wyraźnie sugeruje, że nowy naród pojawił się na terytorium Bułgarii we wczesnym średniowieczu. Chodzi zapewne o proto-Bułgarów, nie mając całkowitej pewności, bo w tamtym czasie, kiedy żył ten człowiek, Bułgaria już przyłączyła do siebie szczątki Avar Haganate, a tę samą haplogrupę węgierscy naukowcy zidentyfikowali na pogrzebie z Avar Haganate. przy kopcu Avarów. Nie ma więc gwarancji, że dana osoba jest protobułgarką, ale zsekwencjonujemy kolejne 200 i 500 próbek, a wtedy otrzymamy znacznie pełniejszy obraz.Jednak wstępne wyniki tych badań potwierdzają starą hipotezę W. Zlatarskiego o dalekowschodnim pochodzeniu przynajmniej części osób z plemienia protobułgarskiego. A jak dokładnie jest Daleki Wschód, więc w ramach absurdu mogę wam powiedzieć, że pierwszy zidentyfikowany w Ameryce Hindus z kultury Clovis pochodzi z tej samej haplogrupy. Dosłownie nie występuje na zachód od jeziora Bajkał, ale tylko na wschód od niego, a w Ameryce jest populacją paleo-syberyjską. 92% północnych ket, małej i cudownie ocalałej grupy Jenisejów, pochodzi z tej haplogrupy. Podobnie jak haplogrupa, a właściwie elementy języka Ket, są one również osadzone w starym imperium Xiongnu, które rywalizuje z Chinami i leży na terytorium na północ od niego. Zatem może to być w pewnym stopniu bezpośrednio lub pośrednio związane z przyszłymi europejskimi Hunami.
W Bułgarii toczy się wielka dyskusja na temat pochodzenia Proto-Bułgarów - czy są Proto-Turkami, ich język mówi, że są Proto-Turkami, ich kultura pokazuje, że są Irańczykami, a dokładniej Sarmatami. Podczas gdy haplogrupa mówi nam coś trzeciego. Przynajmniej na początku byli grupą paleo-syberyjską, ponieważ ta haplogrupa nie występuje ani u Turków, ani Proto-Turków, występuje u bardziej starożytnych ludów, które są jeszcze bardziej na wschód od nich i są bardziej związane z Indianami amerykańskimi niż z Grupy europejskie.Wiem, że brzmi to absurdalnie, ale to pierwszy wynik, jaki otrzymujemy - grupa pochodzi ze wschodniego wybrzeża jeziora Bajkał, skąd pochodzi w epoce brązu.W przypadku DNA mitochondrialnego mamy dwa wyniki - to, co jest przekazywane przez linię matczyną, to haplogrupa mitochondrialnego DNA - U5a2a. To haplogrupa znajdująca się w co drugim kopcu scytyjskim w Eurazji. Jak dotąd w starożytności, cokolwiek zostało przypisane ludziom z tą haplogrupą, pochodzą one tylko z kopców scytyjskich i znikąd. Osoby z tej grupy zostały znalezione od Pazirik w Ałtaju po Glinoe, które znajduje się w Mołdawii.Tutaj chcę skupić się na Glinoe, czyli starej kulturze scytyjskiej w Mołdawii, która formalnie zniknęła, została zniszczona pod koniec II wieku pne. Jest podejrzanie blisko i stoi na drodze protobułgarom Asparuhov, a także wchodzi w zakres Starej Wielkiej Bułgarii. Zsekwencjonowanych jest 11 osób, 6 z nich pochodzi z tej samej haplogrupy, którą zidentyfikowaliśmy zarówno w Pierwszym, jak i Drugim Królestwie Bułgarii. Chciałbym jeszcze raz podkreślić, że ta haplogrupa jest oczywiście nadal obecna w Bułgarii. Jest całkowicie związany z migracją grup scytyjskich od czasów starożytnych, od 1500 roku pne. do około 2 wieku pne.
To są pierwsze wyniki, ale muszę zrobić trzecie zastrzeżenie - to człowiek z końca Pierwszego Królestwa Bułgarii. Możemy o nim mówić jako o osobie o potencjalnym proto-bułgarskim pochodzeniu, ale może też być Słowianinem pochodzącym z terenów Avar Haganate, być może z ojcem Awarów lub pradziadkiem, który mógł pochodzić z Dalekiego Wschodu. A ta haplogrupa, scytyjska, występuje również w wielu współczesnych słowiańskich grupach etnicznych, więc nie mogę w tej chwili wykluczyć, że faktycznie mówimy o szkielecie słowiańskiego wojownika lub przynajmniej o przedstawicielu słowiańskiej grupy etnicznej z dwóch głównych elementów składowych Pierwszego Królestwa Bułgarii.
To bardzo interesujące, ile nowych danych może wyjść i ile nowych pytań możemy zacząć sobie zadawać, co naprawdę się wydarzyło i jak Bułgarzy mają coś wspólnego z Indianami w Ameryce.
Tubylcom w ogóle się to nie spodoba. *Śmiech*
Tak, absolutnie. Ale właśnie to dają nowe technologie - nowe odpowiedzi, po których z pewnością zadamy jeszcze więcej pytań. Ale Twoim zdaniem, jako specjalista, ile nowych testów trzeba wykonać, aby uzyskać mniej lub bardziej normalny obraz tego, co stało się z proto-Bułgarami, lub przynajmniej mieć jasne wyobrażenie o tym, skąd pochodzą proto-Bułgarzy na tej ziemi, z ilu plemion i tak dalej?
Cóż, im więcej, tym lepiej, powinno być. Ale myślę, że w kolejności uzgodnionej z Harvardem wystarczy od 200 do 500 próbek.Teraz chcę wyjaśnić, że badanie będzie dotyczyło nie tylko proto-Bułgarów, chociaż są oni niezwykle centralną kwestią. Omówi również pochodzenie Słowian bałkańskich i wkład starożytnych grup żyjących na Bałkanach, takich jak Trakowie, Ilirowie, Peoni, Macedończycy, a nawet niezwykle interesujące grupy z epoki brązu. W rzeczywistości mamy już dla nich pierwsze wyniki. Jak dotąd była to sekcja protobułgarska, mamy pierwsze wyniki dla sekwencjonowanych Traków oraz prawdopodobnie sekwencjonowanych pochówków hetyckich i trojańskich z terytorium Bułgarii.Ale wyniki są nadal niepublikowane, a czytelnicy Bulgarian Science są praktycznie pierwszymi, którzy dowiadują się o nich. Są bardzo ciekawe i w tej chwili bardzo się waham, jaką częścią z nich podzielić, bo nie ma publikacji i obecnie bardzo intensywnie nad tym pracujemy. Ale mamy wyniki z kultury Ezero, z południowo-wschodniej Bułgarii, która pochodzi z wczesnej epoki brązu i która wydaje się łączyć ludzi tej kultury z przyszłymi Hetytami i Trojanami. Zostało to wielokrotnie potwierdzone przez archeologię i było znane od co najmniej pół wieku. Ale teraz widzimy paralele genetyczne między nimi. Niektóre z tych starożytnych grup z epoki brązu w taki czy inny sposób przetrwały do ​​dziś w naszym kraju Bułgarzy, ponieważ posiadamy również pewną ilość krwi i genów od tych samych ludzi, być może w przedziale od 5 do 10%, co nas łączy z Hetytami, starożytną Anatolią i Trojanami.
Wyniki są przetwarzane na ogromną skalę, zanim zostaną opublikowane, ale od teraz wśród nich są ogromne ciekawostki. Jeden z nich pochodzi z nekropolii w Merichleri ​​z wczesnej epoki brązu, a z drugiej nekropolii w Caribrod (starsza) są to nekropolie kopców z kultury Jamna na Kaukazie, ludzi, którzy migrowali tu w Bułgarii i są połączeni między ty jesteś. Pochodzili z haplogrupy R1a, czyli Z-93, która jest ponownie haplogrupą Scytów, ale bardziej plemion indo-aryjskich, przyszłych Indo-Aryjczyków, którzy później podbili Indie. Ale wydaje się, że jedno z plemion kultury Jamny zbłądziło i przybyło na Bałkany zamiast udać się do Indii. I tak przez przypadek, skoro archeolodzy i genetycy wybrali spośród 260 kurhanów z tego okresu, wybrali tylko 3-4 i natknęli się dokładnie na tę niezwykle starożytną grupę, która pochodzi z czasów, zanim grupa indoeuropejska została podzielona na Irańczycy, Indianie i Słowianie byli wtedy jeszcze jednym ludem z tymi samymi genomami. I tak, jedna z tych grup należy do plemion Traków, które nazywamy, ale to nie są Trakowie. Mamy wyniki zarówno z wczesnej epoki żelaza, jak i późnej epoki brązu, które prawdopodobnie są trackie, ale na tym etapie zachowam je w tajemnicy, ponieważ nie chcę prowokować spekulacji.
Mamy również wiele interesujących wyników ze środkowej epoki brązu, które łączą populacje dzisiejszej Bułgarii z przyszłymi Mykeńczykami. Bułgaria w epoce brązu to skarbnica genów, a także skarbnica materiałów archeologicznych. Z genetycznego punktu widzenia widzimy tu trajektorie wielu interesujących populacji, najbardziej absurdalne są Indo-Aryjczycy, ale także mykeńscy Grecy, którzy musieli skądś przybyć do Myken. Ich możliwe trajektorie przebiegają przez Azję Mniejszą lub przez Bałkany. Na tym etapie wydaje się, że przeszli przez Bułgarię, mieszkali tu przez kilka stuleci, a następnie zeszli na południe, gdzie połączyli się z mieszkańcami Krety minojskiej, tworząc kultury achajskie i mykeńskie oraz pierwszą cywilizację greckojęzyczną w region Morza Egejskiego.Jest o wiele więcej wyników, ale jak powiedziałem, duży nacisk kładzie się na protobułgarów i Słowian. I jeszcze jedno, o czym zapomniałem dodać - mamy jeszcze jednego z sekwencjonowanego proto-Bułgara, który jest jednak jednym z Bułgarów Alcek na Węgrzech. I tu spieszę powiedzieć, że stoi to w pewnej sprzeczności z haplogrupą z jeziora Bajkał, ale ten człowiek jest w 90% identyczny ze współczesnymi Bułgarów i kojarzony jest z Alanami kultury słonowo-majackiej, co sugeruje, że to proto-bułgarskie plemię opuściło je dawno temu. od jeziora Bajkał. Nie wiemy nawet, czy zaczęli tam od etnonimu Bułgarzy, czy innego. Ale na Kaukazie zmieszał się z grupami alańskimi, sarmackimi, a nawet kaukaskimi, a rdzeń, rdzeń proto-Bułgarów, przynajmniej sądząc po szkielecie bułgarskiego Alcek, ten rdzeń nie pochodzi z Bajkału. Jest w tym niuans, którego nie można pomylić, ponieważ łączy nas z Indianami. Ale powiedzmy tak - 9/10 historii populacji tego plemienia minęło na Kaukazie, w środowisku sarmacko-alańskim i kaukaskim. Najciekawsze dla mnie było to, że ten człowiek jest prawie nie do odróżnienia od współczesnych Bułgarów, co sugeruje, że albo proto-Bułgarzy zmieszali się ze Słowianami na Węgrzech, albo w rzeczywistości są znacznie większym składnikiem współczesnego narodu bułgarskiego, niż myślimy, że są. byli małym plemieniem. A kiedy patrzę na proto-Bułgara z VI lub VII wieku, jak bardzo jest on blisko współczesnych Bułgarów pod względem genetyki populacji, to mówi mi coś, co wielu innych uważa, że ​​proto-Bułgarzy mają bardzo znaczący wpływ genetyczny na współczesnych Bułgarów, a my jesteśmy na pierwszym miejscu Proto-Bułgarzy. Ale to jest coś bardzo wstępnego i nie potwierdzają tego wyniki Pierwszego Królestwa Bułgarii, pochodzi ono z Węgier. Nie przeanalizowaliśmy jeszcze autosomalnego DNA z tego miejsca, o którym osobiście oczekuję, że powiem to samo, ale najpierw musimy to zobaczyć.
Mnóstwo interesujących rzeczy, odpowiedzi na pytania, które każdy sobie zadawał, gdy był w szkole lub na uniwersytecie, ale oto współczesna nauka, która jest w stanie odpowiedzieć na wiele pytań. Dziękuję za szczegółowe odpowiedzi, chociaż materiałów do przetworzenia jest jeszcze sporo. Kiedy spodziewać się pierwszych dużych publikacji w Science, Nature ?
2021 będzie najwcześniej. Ale mogę was zapewnić, że nauczysz się ich wcześniej, a życia i zdrowia będziemy mogli je skomentować, zanim pojawią się w Nature and Science .Dziękuję za rozmowę i chcę skorzystać z okazji, aby zwrócić się do bułgarskich archeologów i bułgarskich miłośników historii. Potrzebujemy pomocy, to jedno. Po drugie, historia Bułgarii jest pełna nierozwiązanych kwestii związanych z różnymi populacjami i wydarzeniami historycznymi. Przyjaciele i współobywatele, jeśli ktoś z was ma nierozwiązany problem, którym chce się zająć, teraz jest na to czas. Sytuacja jest niezwykle korzystna, aby rozwiązać jak najwięcej problemów z punktu widzenia genetyki populacji. Sekwencjonowanie starożytnego genomu kosztuje 10 000 dolarów, a laboratorium w ramach projektu zrobi to za darmo, o ile będzie miało nad czym pracować. Jeśli ktoś ma pomysł lub koncepcję czegoś, co może zostać udowodnione przez genetykę, proszę skontaktować się z Petarem Teodosievem lub ze mną, aby omówić sprawy. Wiem, że w Bułgarii nikt nie ma dość pieniędzy, ale jeśli ktoś uważa, że ​​jest w stanie pomóc sfinansować projekt od strony bułgarskiej - więcej środków oznacza więcej sekwencjonowania szkieletów z Bułgarii i więcej odpowiedzi. Nie krępuj się, jest to dostępne okno, które było otwarte tylko przez trzy miesiące i zostało przedłużone do Nowego Roku, o ile można tworzyć sekwencje. W tym czasie możemy uporządkować w zasadzie wszystko, o co ktoś prosił starożytność, ale aby rozwiązać konkretny problem historyczny.
Uważam, że jest wielu historyków i archeologów, którzy mają dane o tym, gdzie znajdują się szkielety i jak należy je pobrać, co się stało i kim jesteśmy, skąd pochodzimy, dlaczego tu jesteśmy. Wierzę, że wiele osób zadaje te pytania i przydałoby im się to okno, które oferuje teraz Harvard.
Powtarzam - to teraz nasza jedyna szansa! Mam nadzieję, że jak najlepiej to wykorzystamy. Ponieważ próbki zostaną wykonane, a to, co jest teraz zebrane, będzie analizowane przez bułgarskich historyków i archeologów przez wiele lat i mam nadzieję, że będzie o tym publikowane przez dziesięciolecia.Jestem winowajcą, oczywiście nieskromnie mówiąc, i czasopismo Bulgarian Science, które wystąpiło z inicjatywą skontaktowania się z laboratorium dr Reicha. No i oczywiście życzliwość samego dr. Reicha i jego zrozumienie, że warto pomagać i że on sam może się wiele nauczyć o naszej historii, co jest niezwykle interesujące.

Mówił Svetoslav Stamov, a tu można zobaczyć pierwszy artykuł naukowy na ten temat - http://duke.academia.edu/SvetoslavStamovArcheolodzy bułgarscy we współpracy z genetykami z Uniwersytetu Harvarda badają pochodzenie Bułgarów - w filmie prezentujemy pierwsze wyniki. Bułgarska Organizacja Naukowa to NIM (Narodowy Instytut Archeologiczny z Muzeum w BAS), a po stronie amerykańskiej profesor David Reich z Laboratorium Archeogenetycznego na Harvardzie i słynny archeolog dr David Anthony z pomocą Svetoslav Stamov.
submitted by przyrodnik to Praslowianie [link] [comments]


2020.06.25 20:19 arabellla55 My House Of Horrors: Część 1 - Upadający Dom Grozy Jest to tłumaczenie powieści z tej stronki: https://m.wuxiaworld.co/My-House-of-Horrors/

„Po raz pierwszy odwiedziłem tak mało przerażający Dom Horrorów."
„Rekwizyty są zbyt fałszywe, w ogóle się nie przestraszyłem. Jeśli już, to wszystko wydawało mi się żartem."
„Materialiści tacy jak my naturalnie nie mają się czego bać! Duchy nie są prawdziwe!"
„Szczerze, powinniśmy byli zostać w hotelu. Byłem tak blisko zdobycia kolejnego poziomu w mojej grze online."
Grupa studentów narzekała z rozczarowaniem przed Domem Grozy Zachodniego Jiujiang City, zanim odjechali na swoich motocyklach. Chen Ge, który trzymał stos ulotek reklamowych Nawiedzonego Domu, potrząsnął z przygnębieniem głową, gdy to zobaczył.
Sztuka straszenia była umiejętnością, ale wraz z wprowadzeniem przerażających filmów, próg wielu współczesnych obywateli został podniesiony. Przez co wizyta w Nawiedzonym Domu nie różniła się niczym od spaceru po własnym podwórku.
„Szefie."
Za nim rozległ się czysty kobiecy głos. Odwracając się zobaczył smukłego „zombie" w stroju pielęgniarki wybiegającym z Nawiedzonego Domu w przypływie gniewu.
„Co się stało, Xiao Wan?" Ta zombie nazywała się Xu Wan; była jednym z tymczasowych aktorów zatrudnionych przez Nawiedzony Dom.
„Tych kilku chuliganów, próbowało mnie wykorzystać" dziewczyna syknęła przez zaciśnięte zęby a jej pięści zacisnęły się same.
Więc to jest tylko narzekanie...
„To okropne; nawet nie zostawili zombie w spokoju. "Jako szef, naturalnie Chen Ge stał po stronie swoich pracowników. „Później poproszę kierownika parku rozrywki, aby nagrał materiał z monitoringu."
„Nie ma takiej potrzeby. Kiedy zdałem sobie sprawę z ich zamiarów, rzuciłam cios prosto w twarz tego chłopaka" Xu Wan wskazała na plamę krwi na brzegu swojego stroju i wykrzyknęła dość dumnie: „Widzisz, to nie jest sztuczna krew."
„Dobrze, dobrze, dziewczyna powinna nauczyć się, jak się chronić". Chen Ge otarł zimny pot z czoła.
„Kiedy odwrócił się, by spojrzeć na zachodzące słońce, powiedział: „Przypuszczam, że nadszedł czas, aby zakończyć pracę. Prawdopodobnie nie będziemy mieli więcej gości, więc pomóż mi i powiedz wszystkim, że możemy dziś wyjść wcześniej z pracy. "
Uświadomił sobie jednak, że dziewczyna w makijażu zombie nie miała zamiaru odejść.
„Czy jest coś jeszcze?"/„Chcesz coś jeszcze?"/„Czy coś się stało?"/„O co chodzi?"
„Szefie..." Xu Wan zawahała się, po czym powoli wyciągnęła z kieszeni dwa listy „To są listy rezygnacyjne Tao Minga i Xiao Wei. Byłeś dla nich świetnym szefem, więc nie mieli odwagi dać ci je osobiście i kazali mi je ci przekazać."
„Oni odchodzą?" Chen Ge zadał oczywiste pytanie, akceptując listy, a następnie dodał: „Każdy ma swoje własne marzenie, które musi ścigać, więc niech tak będzie. Xiao Wan, możesz teraz iść, jeśli nie ma nic więcej".
„Dobrze ale najpierw usunę makijaż."
„Po wyjściu małego słodkiego zombie, Chen Ge w milczeniu zapalił papierosa. Pół roku temu, kiedy jego rodzice zniknęli w tajemniczy sposób, jedyną rzeczą, którą mu zostawili, był Nawiedzony Dom. Aby nie zapomnieć wspomnień z nimi związanych, Chen Ge zrezygnował z pracy, aby skupić się na zarządzaniu Nawiedzonym Domem.
Niestety czasy się zmieniają. Pomimo tego niszowego gatunku między Nawiedzonymi Domami istniała ogromna konkurencja, a także wiele ograniczeń. Straszny scenariusz straciłby jego czynnik odstraszający po początkowym doświadczeniu, ale ciągła aktualizacja wymagałaby wielu zasobów i pieniędzy.
Już od kilku tygodni dochód Nawiedzonego Domu z codziennej sprzedaży biletów ledwo pokrywał wydatki na elektryczność i wodę.
„Zastanawiam się, jak długo jeszcze mogę wytrzymać."
Po zgaszeniu papierosa, gdy Chen Ge był gotowy wrócić do Nawiedzonego Domu, podszedł do niego mężczyzna w średnim wieku w mundurze New Century Park. Kiedy go zobaczył, Chen Ge przyspieszył swoje tempo jak mysz dostrzegająca kota.
„Myślisz, że możesz udawać, że mnie nie widziałeś?" Mężczyzna w średnim wieku zacisnął dłonie na ramionach Chena Ge. „Szef wymaga ode mnie abym jak najszybciej zebrał pieniądze."
„Wujku Xu, nie chodzi o to, że nie chcę ci płacić, ale naprawdę nie mam ci z czego zapłacić. Czy możesz mi dać kolejny miesiąc?"
„To samo powiedziałeś mi w zeszłym miesiącu!"
„Obiecuję, że to zdecydowanie ostatni raz!" Chen Ge poklepał się po piersi, gdy obiecał szczerze.
„Skoro pracownicy z twojego Nawiedzonego Domu już sami się zwalniają, to dlaczego ty nadal jesteś taki uparty." Kiedy mężczyzna w średnim wieku zobaczył listy w dłoni Chen Ge, siła na ramionach Chena Ge stopniowo się zmniejszyła. „Jesteś taki młody; nadal możesz zacząć od nowa inną karierę, więc dlaczego robisz to dla siebie?"
„Wujku Xu, wiem, że się o mnie troszczysz, ale ten Nawiedzony Dom ma dla mnie inne znaczenie. Wydaje mi się, że nadal nie chcę pozwolić, by ostatnie wspomnienie o moich rodzicach odeszło" Chen Ge powiedział to ściszonym głosem, jakby bał się, że inni go usłyszą.
Jako kierownik parku rozrywki mężczyzna w średnim wieku naturalnie wiedział o zniknięciu rodziców Chena Ge. Po kilku sekundach westchnął i powiedział:
„Dobrze, rozumiem, jak się czujesz. Postaram się porozmawiać z zarządem i zobaczę, czy mogą dać ci jeszcze kilka tygodni."
„Dziękuję, wujku Xu!"
„Nie dziękuj mi tak szybko, lepiej upewnij się, że możesz zwiększyć sprzedaż biletów, w przeciwnym razie zakończenie będzie takie samo".
Po odesłaniu kierownika parku rozrywki Chen Ge wrócił do Nawiedzonego Domu i rozpoczął codzienną rutynę sprawdzania sprzętu, utrzymywania przedmiotów i czyszczenia.
„Sztuczna krew w pokoju utrzymania jest prawie pusta; muszę kupić nową partię."
„Jeśli ten korytarz mógłby być nieco bardziej nachylony w bok, stworzy lepsze martwe pole, aby przestraszyć gości."
„Och nie, ta marionetka jest już zepsuta; będę musiał ją później naprawić."
„Kurwa! Co się stało z żarówką, którą zainstalowałem tutaj w zeszłym tygodniu? Kto ją ukradł?"
W oczach osoby z zewnątrz był właścicielem Nawiedzonego Domu, niejako młodego przedsiębiorcy, ale tylko sam Chen Ge mógł zrozumieć trudności związane z utrzymaniem Nawiedzonego Domu. Nawiedzone domy były rodzajem rozrywki. Złapana w przerażającym środowisku sytuacja fizyczna i psychiczna utrzymywałaby się w podwyższonym stanie, ale kiedy stres został uwolniony, doprowadziłoby to do poczucia ulgi i satysfakcji; w pewnym sensie przypominało to masaż.
W tym samym czasie większość Nawiedzonych Domów była jednorazowymi atrakcjami. Najskuteczniejszą metodą biznesową dla Nawiedzonego Domu była mobilność, aby stale przyciągać nowe grupy odwiedzających. Nawiedzony dom, który utknął w miejscu, takim jak jego, musiał mieć ogromną popularność, aby zwabić tłumy, w przeciwnym razie nie byłby w stanie się utrzymać. Fakt, że udało mu się przetrwać tak długo, był już poniekąd cudem.
Ciągnąc zrujnowaną marionetkę, Chen Ge wszedł do pokoju konserwacji. Studiował projektowanie zabawek na studiach, a maszyny i pułapki używane w Nawiedzonym Domu zostały przez niego osobiście zaprojektowane i zbudowane. Proces konserwacji, który obejmował szycie i odmalowywanie, był suchy i powtarzalny.
„Wciąż brakuje mi fałszywej krwi. Jeśli dobrze pamiętam, na strychu wciąż jest trochę zapasów." Nawiedzony Dom został podzielony na trzy piętra; pierwsze i drugie piętro były dla nawiedzonych scenariuszy, a trzecie było magazynem.
Po otwarciu drewnianych drzwi, za mgiełką zrębków i pyłu, rodzice Chen Ge pozostawili różne materiały i niepotrzebne składniki z czasów, gdy zarządzali Nawiedzonym Domem.
Nie chcąc zmierzyć się z przeszłością, Chen Ge rzadko przychodził do tego miejsca.
„Teraz, gdy o tym myślę, minęło już prawie pół roku."
Patrząc na rozmaite wyposażenie, Chen Ge przypomniał sobie swoje dzieciństwo. W tym czasie jego rodzina zarządzała mobilnym Nawiedzonym Domem, więc miał okazję podróżować po kraju z rodzicami. Podczas gdy ta dwójka dorosłych była zajęta, zostawiali Chen Ge samotnie za kulisami, aby towarzyszył różnym duchom, więc nadzwyczajna odwaga Chen Ge była trenowana od najmłodszych lat.
W końcu, gdy jego przyjaciele w tym samym wieku bawili się klockami i łamigłówkami, biegał dookoła z fałszywą ludzką głową.
„Wszystko to są cenne wspomnienia".
Chen Ge wędrował bez celu, po czym wrócił do drewnianej skrzynki, w której przechowywano niewiele rzeczy, które pozostały po jego rodzicach. Wewnątrz siedział czarny telefon komórkowy wraz z szorstką lalką. Lalka ta była pierwszą zabawką, którą Chen Ge zrobił, gdy był dzieckiem, ale nie pamiętał nic związanego z tym telefonem. Oba te przedmioty zostały znalezione w opuszczonym szpitalu na wsi, a jeśli chodzi o to, dlaczego rodzice Chena Ge'a poszli tam w środku nocy, nawet policja nie mogła mu odpowiedzieć.
„Gdzie jest wasza dwójka?" Chen Ge podniósł lalkę i uszczypnął jej pyzatą twarz. Potem z westchnieniem powiedział sobie: „Lepiej znajdę tę sztuczną krew. Jeśli nie dam rady przetrwać poza sezonem, naprawdę będę musiał pożegnać się z Nawiedzonym Domem".
Chen Ge mówił do siebie, ale kiedy to powiedział, czarny telefon, który milczał w pudełku, nagle zaświecił słabym, zimnym światłem.
„Co się dzieje? Jakaś pozaziemska technologia czy zjawisko nadprzyrodzone?" Gdyby stało się to z kimś innym, prawdopodobnie ta osoba by już uciekła krzycząc jakby spotkała się z krwawym morderstwem, ale w porównaniu reakcja Chen Ge była znacznie spokojniejsza. Podniósł telefon i przyjrzał mu się bliżej.
„To dziwne. Próbowałem otwierać ten telefon ponad sto razy wcześniej, ale to nie działało, więc dlaczego otworzyło się dzisiaj samo? Ten telefon został znaleziony tam, gdzie zniknęli moi rodzice, więc czy to możliwe, że wiesz, że mam kłopoty i kontaktuję się ze mną, aby pomóc? "
Chen Ge otworzył telefon i na pierwszej stronie z czarnym tłem była dostępna tylko jedna aplikacja. Miała kształt Nawiedzonego Domu jako ikony.
„Ej przecież... To wygląda tak jak przednie wejście do mojego własnego Nawiedzonego Domu!"
Marszcząc brwi, Chen Ge kliknął w tą ikonkę, a na ekranie pojawił się rząd liter napisanych czymś, co wyglądało jak krew - Czy wierzysz, że na tym świecie są duchy?
Mówiąc obiektywnie, było to metafizyczne pytanie filozoficzne; dla studenta inżynierii, takiego jak Chen Ge, było to praktycznie niemożliwe.
„Może", wymamrotał do siebie Chen Ge, a kilka sekund później na ekranie pojawiło się nowe zdanie.
„Podświadomie wierzysz, że jest to twoja odpowiedz. Od tego momentu oficjalnie przejmujesz funkcję nowego właściciela Nawiedzonego Domu. Oczywiście nie jest to warte świętowania. Przed końcem samouczków zapoznaj się z moją ostatnią radą: samobójstwo jest najbardziej tchórzliwym zachowaniem i postaraj się przetrwać!"
„Co do cholery? Ale ten pompatyczny sposób mówienia przypomina mojego ojca".
Chen Ge ponownie kliknął aplikację i pojawiło się nowe okno.
_______________
Nawiedzony Dom Western Jiujiang
Status: Prawie Zamknięty
Dobra Reputacja: Zero
Dzienna Liczba Odwiedzających: Cztery
Miesięczna liczba odwiedzających: Dziesięć
Mój zespół duchów i upiorów: Brak
Przechowywane Przedmioty: Brak
Odblokowane Osiągnięcia: Brak
Aktualnie Dostępne Scenariusze [Ustaw Elementy]:
- Noc Żywych Trupów - Okropne rekwizyty, nieprzeszkoleni aktorzy, fabuła nie ma interesującej historii ani logiki zdarzeń. Współczynnik Krzyku: 0 Gwiazdek
- Minghun [Małżeństwo w Piekle] - Para rozdzielona w świecie żywych, związana ponownie w świecie martwych; dzieląc ten sam grób, dążąc do szczęścia w śmierci. Współczynnik krzyku: 0,5 Gwiazdki
Nieodblokowane scenariusze:
- Morderstwo o Północy - Niebezpieczny psychotyczny pacjent wędrował po przewróconym mieszkaniu. Nożyczki i drewniane młotki jako dłonie a on po prostu wędruje przed twoim pokojem. Współczynnik krzyku: 1 Gwiazdka
- Trzecia sala chorych - Co noc z tego opuszczonego budynku szpitala dobiegają niewyjaśnione odgłosy. Jako reporter gazety masz za zadanie dotrzeć do sedna tej mrocznej tajemnicy. Współczynnik krzyku: 3 Gwiazdki
- Ten Straszny Karawan - Wychodząc z karawanem niosącym trumnę, jeśli nie zdołasz uciec w ciągu godziny, pozostaniesz w nim na zawsze. Współczynnik krzyku: 2 gwiazdki
Codzienna misja: Wykonuj codzienne misje dostarczone przez Nawiedzony Dom, aby odblokować więcej przerażających scenariuszy. Nagrody odpowiadają trudności misji.
Warunki Rozbudowy Nawiedzonego Domu: Miesięczna liczba odwiedzających przekracza 100. Dobra reputacja ponad 60 procent. (Po 3 rozszerzeniach Nawiedzony Dom zostanie ulepszony do Drżącego labiryntu.)
Nawiedzone koło nieszczęścia (Wydaj punkty strachu generowane przez gości w Nawiedzonym domu, aby zakręcić kołem): Dekret o życiu i śmierci nigdy nie jest decyzją człowieka; fortuna i nieszczęście są oddalone tylko o cal. Mamy zarówno Duchy Owoców, aby zwiększyć długość życia, jak i pełne nienawiści Baleful Specters!
Inne funkcje: Do odblokowania
submitted by arabellla55 to u/arabellla55 [link] [comments]


2018.12.16 11:42 Gazetawarszawska GRIGORIJ KLIMOW: „NARÓD BOŻY”. O AUTORZE. ISTOTA PROBLEMU Cz. 2/2

Gazeta "New York Times" opublikowała wyniki badań, przeprowadzonych przez grupę amerykańskich naukowców. Przeanalizowali oni 78 największych osobistości w historii ludzkości i okazało się, że:
- 37% - miało ostre choroby psychiczne podczas ich życia;- 83% - było oczywistymi psychopatami;- 10% - było lekko psychopatycznymi;- 7% - było normalnymi ludźmi.
Kiedy badania zawężono do 35 z największych geniuszy w historii ludzkości, to okazało się, że:
- 40% - cierpiało na ostre choroby psychiczne;- 90% - było psychopatami.
Oto dlaczego w degeneralogii istnieją trzy "Prawa 90%", trzy podstawowe prawa profesora Igora Borisowicza Kałmykowa:
- 90% - wszystkich poważnych przestępstw wiąże się ze zboczeniem, zwyrodnieniem;- 90% - wszystkich chorób (za wyjątkiem chorób zakaźnych) wiąże się ze zboczeniem, zwyrodnieniem;- 90% - wszystkich geniuszy w historii ludzkości było zboczeńcami, zwyrodnialcami.
Badam ten przedmiot już od ponad 50 lat i po całym tym czasie, poświęconym na prace badawcze, doszedłem do następującego wniosku:
Degeneralogię powinny badać służby bezpieczeństwa państwowego wszystkich krajów bez wyjątku. Jest to konieczne po to, abyśmy już nigdy więcej nie szli na wojnę - naród przeciwko narodowi, dla zabawy i sadystycznych przyjemności przywódców zdegenerowanej sekty.
Również usilnie zalecam, aby Podstawy Degeneralogii były obowiązkowo wprowadzone w starszych klasach szkół i na pierwszych latach wyższych uczelni, aby normalni ludzie wiedzieli o istnieniu ogromnej klasy degeneratów i potrafili dokonać właściwego wyboru w młodości dla stworzenia zdrowej rodziny.
- Skąd Pan wie, może sam Pan jest degeneratem?
- W poprzednim pytaniu mówiliśmy o sprawdzaniu na degenerację według drzewa genealogicznego. Jest to prosty i stosunkowo łatwy test-sprawdzenie, dostępny dla prawie każdego z nas.
Istnieją jednak specjalne przypadki. Co mają robić sieroty – podrzutki, które nie znają swojej historii rodzinnej? Co mają robić przybrane dzieci, którym w większości przypadków ich zdegenerowani przybrani rodzice nie mówią o tym (często sami nie mają tej informacji)? Te przybrane dzieci będą całkowicie przekonane, że oni i ich przybrani rodzice są jedną rodziną.
Pośród klasy degeneratów jest tak wiele wszelkich diabolicznych kombinacji, że u nich tam sam diabeł złamie nogę. Na przykład, czy wiecie Państwo, że degeneraci biorą ogromną ilość przybranych dzieci? Setki tysięcy rocznie. Te przybrane dzieci nie będą żyć w małżeństwach z prawdziwymi dziećmi degeneratów (mówiliśmy już o tym wcześniej - o nienormalnych relacjach seksualnych wśród degeneratów).
Te przybrane dzieci, gdy nadejdzie czas, aby stworzyć własną rodzinę, będą szukać, szukać, szukać wśród swoich zdegenerowanych przyjaciół, aż w końcu znajdą innego partnera, który był również normalnym, takim samym adoptowanym dzieckiem. Te nowe rodziny będą normalne w 100%, ale wszystko wokół, w tym również oni sami, będą w 100% przekonani, że oni też są degeneratami, ponieważ z pianą na ustach będą bronić wszystkich dziwnych, nietypowych zachowań swoich „rodziców” i przyjaciół. Czy widzą Państwo, jak wszystko się od razu skomplikowało?
Dlatego w degeneralogii wszystkie reguły i aksjomaty zawsze mówią o 90% i nigdy nie mówią o 100%. Ponieważ dzieci i wnuki tych "przybranych par" będą głośno krzyczeć:
"Tak, jesteśmy w 100% zdegenerowani, w drugim, a nawet w trzecim pokoleniu!Jednak - popatrzcie na nas! My jesteśmy normalni! Nasze dzieci są normalne!Jak to wszystko nam wytłumaczysz - drogi nasz przyjacielu?"
W bardzo prosty sposób. Każdy może szybko wykonać prosty test-samosprawdzenie.
Z tymi, którzy trafiają do trzeciego stadium degeneracji (wady wrodzone) i w drugiego stadium degeneracji (choroby psychiczne), wszystko wydaje się być jasne.
Pozostaje ustalić, czy trafiają Państwo do pierwszego stadium degeneracji (perwersje seksualne).
W naszym postępowym wieku wiele seksualnych perwersji pod presją degeneracyjnej propagandy w środkach masowego przekazu (masowej dez-informacji) stało się prawie normą. Pozycja 69 jest już zalecana na amerykańskich uniwersytetach jako dobry środek antykoncepcyjny. Wielu z klasy normalnych ludzi już zaczęło to robić. Jak zatem będziemy mogli sprawdzić siebie pod kątem perwersji, zboczeń seksualnych?
W bardzo prosty sposób.
Spróbujcie zrobić to w normalny sposób, tak jak nasi ojcowie i dziadowie robili to od stuleci, "twarzą w twarz - i mężczyzna na górze".
Kilka razy. Bez oszustwa.
Nie próbujcie sobie wyobrazić, kiedy śpicie z żoną, że śpicie z innym mężczyzną, z psem lub ze swoją matką ...
Jeśli wyniki tego autotestu będą pozytywne – to nie muszą Państwo o nic się martwić. Po prostu wyprała wam mózg propaganda degeneracyjna i nauczyła was robić idiotyczne rzeczy. Nawet jeśli poprzedni test sprawdzenia „waszego drzewa genealogicznego” dał inny wynik - to znaczy, że po prostu wam nie powiedziano, że jesteście przybranym dzieckiem, czy też waszym rodzicom nie powiedziano, że oni byli przybranymi dziećmi.
Natomiast jeśli wynik autotestu na perwersje seksualne okazałby się negatywny, to - niech Bóg pomoże wam dokonać prawidłowego wyboru. Ale o tym porozmawiamy później.
- A dlaczego nie założyć, że wszyscy jesteśmy degeneratami?
- Pańskie pytanie przypomniało mi historię pewnej starej kobiety, przebacz Boże, która przed śmiercią wyraziła całą swoją filozofię życiową w jednym zdaniu:
Cały świat - to burdel, wszyscy ludzie – to kur .. (ros. - Весь мир – бардак, все люди – бл.ди)
Myślę, że wielu złodziei, alkoholików i narkomanów mogłoby podobnie sformułować swoje poglądy na życie. Wierzą w to oni całym sercem. Myślą oni, że cały świat jest taki sam jak oni.
Oczywiście, są złodzieje, przebacz Boże, alkoholicy i narkomani. Jednak jest też mnóstwo normalnych ludzi. Budują oni domy, drogi, mosty i tunele. Codziennie przewożą tysiące ludzi w samolotach, pociągach i autobusach. Latają w kosmosie. Stale tworzą. Wszystkie klany rodzinne ze zdrowym drzewem genealogicznym będą tego świadkami.
Normalnych ludzi jest tak dużo, że cała niszczycielska energia klasy degeneratów nie zdołała ich zniszczyć, chociaż ta wojna trwa bez końca już przez wiele tysięcy lat.
- Co Pan myśli na temat Międzynarodowego Funduszu Walutowego?
- Struktura władzy klasy zdegenerowanej na Zachodzie jest praktycznie taka sama jak struktura władzy Partii Komunistycznej na Wschodzie.
Każda organizacja radziecka, w tym "Ruch na rzecz pokoju i współpracy gospodarczej", miała mnóstwo pomocników technicznych - referentów. Zwykle znajdowali się w dolnej części eszelonu struktury, ale wszystkie te struktury obejmowały również pewną liczbę wysokiej jakości patentowanych komunistów na kierowniczych stanowiskach.
Czy może Pan sobie wyobrazić dowolną poważną organizację radziecką, gdzie stanowiska kierownicze zajmowaliby nie członkowie partii?
To samo dotyczy zachodniego odpowiednika radzieckiego Kominternu - hominternu, tego sojuszu międzynarodowego bractwa homosiów - degeneratów.
Dlatego, odpowiadając na Pańskie pytanie, myślę, że 90% liderów MFW jest patentowanymi degeneratami. Reszta członków tej organizacji (zwykły personel techniczny) - myślę, że jest wystarczająco dobrze wytresowany, ​​aby nie zadawać niewygodnych pytań na temat decyzji kryminalnych i zaleceń swoich przywódców.
- Co Pan myśli o Jelcynie i jego drużynie?
- Wszystkie debaty na temat jego działalności wiążą się z tym, że ludzie złudnie myślą, że Jelcyn i wybrani przez niego degeneraci – wszyscy razem pracują na rzecz dobra Rosji.
Jest to bardzo niebezpieczne złudzenie.
Wszyscy oni – są gangiem degeneratów, posadzonych robić to, co robią, i to całkiem skutecznie. Ich głównym zadaniem jest:
Myślę, że z tym zadaniem poradzili sobie dość sprawnie. A kiedy już potną na złom ostatnią sowiecką atomową łódź podwodną – to dopiero wtedy poznacie prawdziwe oblicze zachodniej demokracji, która od dawna znajduje się pod piętą przywódców zdegenerowanej sekty.
- Czy może być w Rosji normalny rząd?
- Pańskie pytanie dotyczące rosyjskiego rządu (lub rządu jakiegokolwiek innego państwa) doprowadziło nas do drugiej części naszej rozmowy.
W pierwszej części dowiedzieliśmy się o tym, że istnieje liczna klasa degeneratów - fakt absolutnie nieznany większości normalnych ludzi. W drugiej części tej rozmowy dowiemy się o tym, że klasa degeneratów jest niejednorodna.
Degeneraci bywają dobrzy, źli i wstrętni (ros. - хорошие, плохие и мерзкие). Dokładniej - dobrzy zboczeńcy, źli degeneraci i wstrętni wyrodki rodzaju ludzkiego. (ros. - хорошие вырожденцы, плохие дегенераты и мерзкие выродки рода человеческого).
Ponownie, po raz kolejny, chcę podkreślić, że termin degenerat jest używany przez nas jako termin czysto medyczny (zboczeniec) i nie powinien być odbierany jako słowo obraźliwe.
W socjologii wyższej degenerat – to pojęcie biologiczne. Tj. jeśli normalne i zdrowe zaadoptowane przez rodzinę chasydzko - lubawiczewską dziecko przejdzie wieloletnią szkołę wychowania talmudycznego, to od tego nie stanie się ono biologicznym degeneratem. Prawdopodobnie stanie się moralnym potworem, jednakże, poznając wyższą socjologię, jako biologicznie normalny człowiek, może stać się w pełni naszym przyjacielem i sprzymierzeńcem. Z drugiej strony, również prawdziwi biologiczni zboczeńcy mogą niekiedy stać się naszymi przyjaciółmi i sojusznikami.
Na przykład, Piotr Iljicz Czajkowski był takim dobrym zboczeńcem (degeneratem). Jego nienormalne życie seksualne i brak dzieci są wyraźnym wskaźnikiem degeneracji jego rodu. Jednak napisał on zdumiewające dzieła muzyczne, był cichym i dobrze wychowanym człowiekiem. Jego muzyka nie była dekadencką i nie popierał on trucizny dekadencji w świecie sztuki. Ponadto, jak już mówiłem, nie miał dzieci. Wszystko to pozwala nam odnieść go do kategorii dobrych zboczeńców, zaklasyfikować go jako dobrego degenerata.
Widzę, że chce mnie Pan zapytać – a co ma z tym wspólnego brak dzieci?
Widzi Pan, nawet jeśli ojciec i matka byli dobrymi zboczeńcami i zrobili wiele dobrego w swoim życiu, nieustannie walcząc z demonami degeneracji – to nie ma żadnej gwarancji, że ich dzieci będą kontynuować to dzieło. Wręcz przeciwnie, dzieci oczywistych degeneratów, z reguły, całkowicie niszczą całe to dobro, które uczynili ich rodzice, a ponadto - kontynuują swoją destrukcyjną ścieżkę do samego końca. Pamięta Pan słynną książkę Ethel Lilian Voynich "Овод"? (pol. „Giez”). Ojciec był arcybiskupem, a syn stał się rewolucjonistą i wszystko to skończyło się tragedią. Jest to typowa historia. Oto dlaczego bezdzietność (celibat) jest bardzo ważnym kryterium do umieszczenia w kategorii - dobry degenerat.
Kiedy tylko to Pan zrozumie, możemy przejść do Pańskiego pytania o normalnym rządzie.
A więc, czy może człowiek z normalnymi, jak u wszystkich, rozwiniętymi mięśniami nóg brać udział w zawodach i wygrać bieg?
Tak, może. Na poziomie drużyny szkolnej.
Tak, może uczestniczyć i być może wygrać na poziomie miasta.Tak, może brać udział, ale nie ma żadnych szans na wygraną na poziomie kraju.Natomiast w zawodach na poziomie światowym - nie może on nawet brać udziału, nie mówiąc o zwycięstwie.
Czy rozumie Pan, do czego zmierzam? Tylko osoba z nienormalnie, nadmiernie rozwiniętymi mięśniami nóg może brać udział i ma szanse wygrać w rywalizacji o znaczeniu związku sportowego i świata.
Te same zasady obowiązują w zawodach, dotyczących zapasów w wolnym stylu ... o władzę.
Tylko człowiek z nienormalnie rozwiniętą żądzą władzy (stłumiony sadystyczny homo - maniak) może zwyciężyć w walce o władzę. Jest to aksjomat degenerologii.
Jak mówi się w narodzie - określona substancja zawsze wypnie na sam wierzch.
Tak więc, klasa degeneratów jest niejednorodna. Degeneraci bywają dobrzy, źli i wstrętni.
Dobrzy degeneraci zawsze byli, są i będą naszymi przyjaciółmi i sojusznikami. W rządzie zawsze będą oni walczyć ze wstrętnymi degeneratami, tak jak policja stale walczy z elementami przestępczymi.
Źli degeneraci w rządzie - będą udawać, że nic się nie dzieje. Nie będą nawet próbować powstrzymać wstrętnych degeneratów podczas ich ataków na klasęnormalnych ludzi.
Wstrętni degeneraci zawsze rozpoczynają od ataku na dobrych degeneratów, ponieważ dobrzy degeneraci, jako system obronny organizmu, mogą szybko rozpoznać i zneutralizować działania wstrętnych degeneratów. Po stłumieniu dobrych degeneratów w rządzie, wstrętni degeneraci, z reguły, natychmiast rozpoczynają wojnę na pełną skalę przeciwko całej klasie normalnych ludzi.
W filozofii marksistowsko-leninowskiej proces ten nazywany jest prawem o jedności i walce przeciwieństw - jako motor postępu historycznego. Dwa tysiące lat przed nimi Rzymianie sformułowali to prawo w następujący sposób: Similia Similibus Curantur czyli "podobne poznaje się po podobnym" (a dokładniej "podobne leczy się podobnym").
A więc - jak ustalić, czy w rządzie są dobrzy degeneraci?
W taki sam sposób, jak ustalamy - czy mamy kota pod łóżkiem. Wpuścimy myszkę do pokoju i kot, jeśli jest, wyskoczy, aby złapać tę myszkę.
A więc, trzeba wpuścić nasze myszy ...
W jaki sposób rząd reaguje na ruch na rzecz praw pederastów?W jaki sposób rząd reaguje na karę śmierci dla degeneratów - przestępców?W jaki sposób rząd chroni interesy klasy normalnych ludzi pracy?W jaki sposób rząd chroni interesy pasożytniczej klasy degeneratów?
Proste pytania. Proste odpowiedzi. Prosty test.
Ta sama metodyka może być zastosowana do każdej innej struktury: nauki, sztuki, wojska, prasy, telewizji, Cerkwi/Kościoła ...
Test ten da nam jasny obraz tego, jakie oddziały w organizacji zostały w pełni zajęte przez wstrętnych degeneratów, jakie znajdują się w stanie stagnacji pod kierownictwem złych degeneratów i jakie są pod kontrolą dobrych degeneratów, którzy energicznie walczą, ratując i chroniąc siebie, a równocześnie i całą klasę zwykłych ludzi pracy, przed gwałtownymi atakami wstrętnych degeneratów.
Często mnie pytają - czy mogą być normalni ludzie u władzy? Moja odpowiedź na to pytanie brzmi: teoretycznie tak, ale w praktyce, jeśli normalny człowiek dojdzie do władzy – on tam długo się nie utrzyma. Nie bez powodu przysłowie ludowe mówi - z wilkami żyć – jak wilki wyć.
- Co Pan myśli o bojownikach za "czystość krwi"?
- Pan Bóg nienawidzi rasizmu w jakiejkolwiek formie. Pan Bóg nienawidzi samą ideę, że jakiś naród może ogłosić się narodem wybranym. Jest to rasizm w najgorszym przejawie.
Czytajcie Douglasa Reed’a. Jego monumentalne dzieło „Spór o Syjon” (można je przeczytać na stronie informacyjnej http://rus-sky.com ) mówi o tym bardzo dobrze i uważam, że byłoby dobrze, aby wielu z naszych ojczulków (kapłanów – A.L.) zapoznało się z nim, zanim zaczną śpiewać chwałę Staremu Testamentowi.
Każdy człowiek, który będzie się starał zachować „czystość krwi” poprzez zakaz małżeństw mieszanych z normalnymi ludźmi innych narodowości, ryzykuje przyspieszyć proces degeneracji swojego narodu. Zwłaszcza, jeśli jest to mały naród.
Jeszcze raz podkreślam - mówimy tutaj o małżeństwach pomiędzy normalnymi ludźmi.
- A co Pan myśli o małżeństwach zboczeńców i o odrodzeniu (stworzeniu) "Nowego Narodu" (ros. - "Новой Нации"?)
- Wyobraźmy sobie, że ktoś zacznie zwozić członków zdegenerowanej sekty w jedno miejsce, powiedzmy ... na wyspę Madagaskar (przecież był taki projekt pod koniec lat 30-tych, poszukajcie w archiwach - bardzo ciekawe ...) .
Będą tam degeneraci z USA, Rosji, Kanady, Etiopii, Iraku, Anglii, Francji ... Wcześniej czy później zaczną się oni ze sobą żenić. Jak myślicie, jaki będzie wynik tych małżeństw? Normalne dzieci?
Oto moja odpowiedź na Pańskie pytanie, dotyczące małżeństw między członkami zdegenerowanej sekty i o stworzeniu "Nowego Narodu" (ros. – *„Nowej Nacji”)*ludzi pracy.
Zupełnie inny problem powstaje przy mieszanych małżeństwach pomiędzy członkami zdegenerowanej sekty a lokalną (tubylczą) ludnością.
Czy widzicie Państwo – degeneratom jest trudno kontynuować swój ród. Stąd pochodzi nazwa – zboczeńcy, zwyrodnialcy, wyrodki. Ich nawyki seksualne są bardzo dobrze opisane w rosyjskim "rzucaniu mięsem" (ros. „mat”, „материться” - przeklinanie, niecenzuralne rzucanie słów – obelg). Przecież oni dosłownie robią wszystko to, o czym bezmyślnie mówią („матюгаются” – pol. rzucają wulgarne słowa) nastolatkowie w bramach domów. Tak więc, jeśli degenerat zdecyduje się poślubić miejscową tuziemkę – to normalna kobieta nie potrafi uczestniczyć przez długi czas w jego patologicznych orgiach. Tylko świeżo upieczona lokalnadegeneratka – tuziemka zaspokoi jego potrzeby.
Czy pamiętają Państwo, jak rozmawialiśmy o efekcie „wsysającej gąbki” oraz o efekcie „światowego rowu ścieków”? Zdegenerowana sekta, jak gąbka, nieustannie wchłania w siebie wszystkich świeżo upieczonych lokalnych tubylców - degeneratów. Działają oni jako ogólnoświatowy rów ściekowy, stale zbierając śmieci od wszystkich narodów świata.
Większość małżeństw mieszanych między członkami zdegenerowanej sekty i lokalną ludnością tubylczą są małżeństwami pomiędzy dwoma degeneratami - starymi i nowymi (świeżo upieczonymi).
Jedynym wyjściem z tego błędnego cyklu – to bezdzietność lub dzieci przybrane, ale to jest temat na inną rozmowę.
- A jak u Pana jest z tematem religii?
- Jestem ochrzczonym Rosjaninem i, jak większość Rosjan, uważam się za Prawosławnego. Jednak nie rozumiem niektórych trudnych miejsc z żydowskiego Starego Testamentu. Wielu teologów uważa, że ​​miejsca te zostały po prostu wstawione tam przez żydowskich kapłanów - lewitów.
Dlaczego? To proszę poczytać książkę Douglasa Reeda „Spór o Syjon”, gdzie porównuje on teksty Starego Testamentu i Nowego Testamentu. Oto co on tam pisze:
”... Po życiu Jezusa Chrystusa Stary Testament wraz z Nowym Testamentem został przetłumaczony przez Świętego Hieronima na łacinę i te Testamenty zostały uznane przez Kościół/Cerkiew za pochodzące z tego samego boskiego autorytetu, jako części jednego Pisma Świętego.
TORA (Stary Testament)
"I rzekł do mnie Pan ... W tym dniu zacznę wzniecać przed tobą przerażenie i lęk przed tobą we wszystkich narodach pod niebem, że usłyszą o tobie i będą drżeć, i będą w strachu przed tobą ... Ponieważ On ukochał twoich ojców, dlatego wybrał On ich nasienie po nich ... aby wypędzić narody przed tobą, które są większe i silniejsze od ciebie, abyś wszedł ty, żeby oddać tobie ich ziemię w dziedzictwo…
I kiedy Pan, Bóg twój, odda ich tobie, pokonasz ich i całkowicie ich zniszczysz; i nie zawrzesz z nimi porozumienia, ani nie okażesz im miłosierdzia; ani nie zawrzesz małżeństw z nimi ... i zniszczysz ich ołtarze i rozbijesz ich bożków ... Bo jesteś świętym ludem przed Panem, Bogiem twoim; i Pan, twój Bóg, wybrał ciebie, abyś był narodem szczególnym pod Nim, ponad wszystkimi narodami na ziemi ... I pożresz wszystkie narody, które Pan, Bóg twój, wyda ci ; oko twoje nie będzie miało litości dla nich ... Ale Pan, Bóg twój, wyda ich tobie i wytępi ich potężnym zniszczeniem, dopóki nie zostaną oni wytępieni ...
I wyda ich królów w ręce twoje i ty wytępisz ich imię spod nieba; nie ustoi się nikt przeciwko tobie, dopóki ich nie wytępisz ... Każde miejsce, na którym stanie twoja stopa, będzie twoje ... nawet do najbardziej odległych mórz będą sięgały twoje brzegi ... A w miastach tych narodów, które Pan, twój Bóg, da ci w dziedzictwo, nie zostawisz przy życiu niczego, co oddycha ... (Księga Powtórzonego Prawa)
NOWY TESTAMENT
„Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój: albowiem oni będą nazwani synami Bożymi ... Słyszeliście, że powiedziano: będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół ... Nie gromadźcie skarbów na ziemi ... jaka jest korzyść dla człowieka, choćby cały świat pozyskał, ale stracił duszę swoją?
Kochaj Pana, Boga swego ... to jest pierwsze i największe przykazanie; a drugie podobne jest: kochaj bliźniego swego, jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opierają się całe Prawo i Prorocy ... Jeden jest Pan wasz, Chrystus, a wy wszyscy - bracia ... Kto zechce się wywyższyć, niech będzie poniżony ... Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze ... bo jesteście synami tych, którzy zabijali proroków ... to nauczanie Królestwa Niebiańskiego będzie głoszone w całym świecie, jako świadectwo dla wszystkich narodów ...
Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim ... i uczynił wszystkie narody z jednej krwi ... Wiedzcie, że zbawienie Pańskie posłane jest do nie-Żydów - pogan i usłyszą je ... Ponieważ obietnica, że będzie on władał całym światem, nie było dana Abrahamowi, ani jego potomstwu, zgodnie z prawem, ale tylko przez prawdziwą wiarę ...
Przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią ... „(Ewangelie, Dzieje i Listy).”
Jak widać - religia jest tematem skomplikowanym i sprzecznym, jak zresztą również i degeneralogia, dlatego, z reguły, w dyskusje na tematy religijne staram się nie wchodzić. Mogę tylko dodać, że moją ulubioną modlitwą jest Modlitwa Ostatnich Starców Optyńskich. Oto ona (cytuję z pamięci):
Panie Boże spraw, abym ze spokojem duszy mógł spotkać wszystko, co przyniesie mi nadchodzący dzień. Pozwól mi całkowicie oddać się Twojej Świętej Woli. W każdej godzinie tego dnia - we wszystkim pouczaj i wspieraj mnie. Bez względu na rodzaj informacji, które będę dostawał w ciągu dnia, naucz mnie przyjmować je ze spokojem duszy i twardym przekonaniem, że wszystko jest z Twojej Świętej Woli. We wszystkich moich słowach i uczynkach - kieruj moimi myślami i uczuciami. We wszystkich nieprzewidzianych przypadkach - nie pozwól mi zapomnieć, że wszystko zostało zesłane przez Ciebie. Naucz mnie bezpośrednio i rozumnie obcować z każdym członkiem mojej rodziny, nikogo nie denerwując ani nie zasmucając. Panie Boże, daj mi siłę do zniesienia zmęczenia nadchodzącego dnia i wszystkich jego wydarzeń. Kieruj moją wolą i naucz mnie modlić się, wierzyć, mieć nadzieję, tolerować, przebaczać i kochać. Amen.
- Miałem na myśli religię, jako przedmiot poznania ...
- Religia, jako przedmiot poznania ...
Jak już mówiłem, degeneracja jest integralną częścią cyklu życia. Ten proces trwa już od tysięcy lat. Po prostu wcześniej był on nazywany inaczej. Kiedy ten nowy, świeżo upieczony degenerat zaczyna po raz pierwszy uświadamiać sobie, że różni się on od innych ludzi (od normalnych ludzi) – to pojawia się u niego wybór. Może stać się dobrym zboczeńcem, złym degeneratem lub wstrętnym wyrodkiem.
Rozpatrzmy to na prostym przykładzie.
Kiedy młody sadystyczny homo - nastolatek zaczyna odczuwać po raz pierwszy obecność demonów degeneracji (pragnienia dominacji, atakowania, zabijania) – to może on:
  1. Dołączyć do lokalnego gangu ulicznego (lub zorganizować własny) i zacząć rabować i zabijać lokalnych normalnych ludzi.
  2. Wstąpić do szkoły Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Zostać policjantem i zacząć zabijać i atakować członków lokalnych gangów przestępczych.
Czy widzi Pan różnicę? To samo dotyczy religii.
Jeśli młody homo-nastolatek poczuł obecność destrukcyjnych demonów degeneracji, to może on wstąpić do dowolnego bractwa zakonnego, w którym bracia, z reguły są bardzo doświadczeni w sprawach degeneracji, i pomogą mu walczyć z tymi demonami. W końcu bractwa mnichów mają tysiącletnie doświadczenie w walce z tym złem. Wie Pan, o czym tutaj mówię - post, modlitwa, ciężka praca fizyczna, milczenie, a co najważniejsze - celibat (bezżenność).
Tylko ci z braci, którzy przejdą wieloletnią próbę w walce z demonami degeneracji, przechodzą na bardziej odpowiedzialne stanowiska w hierarchii cerkiewnej (przynajmniej tak, jak było wcześniej). Oni już wiedzą to, o czym tu mówimy. Wszyscy oni poczuli to na własnej skórze. Kapłani większości religii są bardzo dobrze zorientowani w prawach degeneracji i dlatego starają się pomóc lokalnym, świeżo upieczonym, tubylczym degeneratom podjąć właściwą decyzję. Dokonać właściwego wyboru między Bogiem a diabłem.
Kiedy kapłan wysłuchuje spowiedzi - on nie przywiązuje większej uwagi do drobnych grzechów, ale jak tylko wykryje dowolne oznaki degeneracyjnego zachowania– to od razu zaczyna szczegółową rozmowę z nastolatkiem i jednocześnie usilnie zachęca go do wstąpienia do miejscowego bractwa.
Powtarzam raz jeszcze - wszystko to jest wielkim uproszczeniem, ale myślę, że pomoże to Panu nakreślić ogólne zarysy problemu i sposoby jego rozwiązania.
To jest dobre.
Z drugiej strony, homo-nastolatek może wstąpić do klubów degeneratów (Illuminaci, Masoni, Rotary, etc., etc.), zorganizowanych przez przywódcówdegeneracyjnej sekty po to, aby kierować niszczącą energię miejscowych degeneratów - tubylców przeciwko normalnym ludziom przeciwko normalnym strukturom swego państwa.
To będzie obrzydliwe.
A cóż jest wtedy złe?
Złe będzie wtedy, kiedy ten nastolatek nie pójdzie za Bogiem (za braćmi), nie pójdzie za liderami degeneracyjnej sekty (będzie to obrzydliwe), ale będzie się starał oszukać samego Pana Boga poprzez małżeństwo z normalną kobietą, a tym samym całkowicie zniszczyć wszystkie jej marzenia o szczęśliwej rodzinie i o zdrowych dzieciach.
Proszę dobrze zapamiętać - wybór jest zawsze wasz. Zawsze macie wybór.
- Wynika z tego jakaś ponura beznadziejność. Nie pozostawiono nam żadnej szansy. Błyskawicznie degenerująca się ludzkość toczy się z góry w nieuniknioną przepaść ... Okazuje się, że nie ma wyjścia, że ​​wszyscy jesteśmy przeklęci przez Boga ...
- Ależ skąd, Panie! Wręcz przeciwnie! Zawsze uważałem wyższą socjologię za naukę afirmującą życie, pełną optymizmu i wiary w zwycięstwo Dobra.
Oczywiście bezlitosne dane statystyki, twierdzące, że ​​co druga (trzecia) osoba jest mniej lub bardziej zainfekowana degeneracją, z początku po prostu przytłacza. Nawet jakoś nie wierzy się, chce się zwątpić, chce się powiedzieć, że to jedno wielkie nieporozumienie ... Ale to tylko na pierwszy rzut oka.
Jeśli wziąć statystyki ludności ziemi na temat starzenia się, to myślę, że nikogo nie przerazi ten fakt, że w przybliżeniu jedna trzecia ludności zostanie zaliczona do kategorii młodzieżowej, jedna trzecia - do kategorii osób dorosłych, a jedna trzecia - do kategorii osób, wykazujących wyraźne oznaki starzenia się. Starość nas nie szokuje ani nie przeraża. Nikt nie beszta Pana Boga za to, że każdy człowiek w końcu się zestarzeje. To jest naturalny proces. Degeneracja – to jest również proces naturalny. Podobny do procesu starzenia się poszczególnych osób, jest też proces starzenia się klanów.
Wyższa socjologia nigdy nie uważała zboczeńców za ludzi, odrzuconych przez Boga. Podobnie jak nikt z was, mam nadzieję, nie uważa osób starych za ludzi, odrzuconych przez Boga.
Dzieci nie są winni tego, że niektórzy zdegenerowani rodzice zamiast czynić wolę Bożą i zachować godność siwych włosów, zajmują się sztucznym zapłodnieniem i innymi wstrętnymi sztuczkami.
Wyższa socjologia twierdzi, że każdy zboczeniec jest odpowiedzialny tylko za swój osobisty wybór, a nie za wybór swoich rodziców. Dlatego zamiast "przeklęci przez Boga" należy mówić - "przeklęci przez swoich bezbożnych rodziców".
Przyspieszyć, spowolnić lub "wyleczyć" degenerację jest możliwe do pewnego stopnia i w tym system wartości duchowych może odgrywać istotną rolę.
Na przykład ci, których nazywamy "wojownikami przeciwko Bogu", odrzucając Przykazania Chrystusa i żyjąc dla własnego zadowolenia, wkrótce wpadają w krąg zdeprawowanych ludzi i sztucznie zwiększają ilość degeneratów, spełniając nakazy przywódców sekty zdegenerowanej o rozmnażaniu się w dowolny sposób.
Natomiast ci, których nazywamy "posłusznymi Bogu", wypełniają Przykazania Chrystusa i, poprzez samo ograniczanie się, lokalizują to zło.
Dlatego Degeneracja jest pierwotna (pochodzi od rodziców), a walka z Bogiem jest wtórna (jest to wasz osobisty wybór).
Degeneracja nigdy nie powinna być liczona jako wina nosiciela, który ją otrzymał od swoich rodziców. Walka z Bogiem natomiast jest świadomym osobistym wyborem nosiciela degeneracji ze wszystkimi następstwami, które z tego wynikają. Etycznymi, finansowymi i prawnymi.
Aby pomóc w zrozumieniu tego procesu, zastąpmy słowo degeneracja słowem AIDS, a wówczas wiele stanie się dla nas jasne. Człowiek nie ponosi winy za to, że urodził się z rodziców – nosicieli AIDS. Jeśli będzie on żył po ludzku, myśląc o innych ludziach, to może w pewnym stopniu zlokalizować to zło i przerwać łańcuch nieszczęść i cierpień. Natomiast jeśli zacznie żyć dla własnej przyjemności, to zarazi on jeszcze wielu ludzi, a oni z kolei dadzą kolejną populację chorych na tę chorobę dzieci. W naturalnym biegu rzeczy – wszyscy ci nosiciele AIDS wkrótce wymrą, ale jeśli ich zabezpieczenie finansowe przełożyć na zdrową część społeczeństwa, to oni przetrwają i będą jeszcze przez długi czas rozprzestrzeniać tę zarazę dalej.
Dlatego pierwszym zaleceniem wyższej socjologii jest umieszczenie wszystkich zdegenerowanych rodzin na samofinansowaniu. Na umowę rodzinną. Nie można dopuścić, aby okradali oni zdrowych ludzi w celu kontynuowania swoich pederastycznych zabaw.
Drugie zalecenie – to zdjęcie odpowiedzialności prawnej z dzieci rodzin zdegenerowanych w odniesieniu do działań podejmowanych wobec swoich rodziców (i odwrotnie). Zapłata dług krasi (zdobi). Niechaj polubownie w kręgu rodzinnym ustalą - kto komuś i co jest dłużny ...
Dopiero wtedy rodzice zrozumieją całą wagę chrześcijańskiego wychowania w rodzinie. W końcu pozostawanie sam na sam z dziećmi - niechrześcijanami podczas tych ustaleń nie jest zbyt przyjemne ...
Co prawda, trzeba robić poprawkę i na to, że wielu rodziców – zboczeńców o tym wszystkim nie wiedziało ...
Wstrętni degeneraci, po przejęciu mediów, całkowicie blokują tę demaskującą ich informację. Po zapoznaniu się z wyższą socjologią, wszyscy ci rodzice z reguły czują się oszukanymi i zdradzonymi przez zdegenerowaną propagandę, i ja ich rozumiem bardzo dobrze. Dlatego wzywamy wszystkich uczciwych i dobrych zboczeńców, wszystkich oszukanych i ogłupionych przez środki informacji masowej ludzi – aby stanęli ramię w ramię z normalnymi ludźmi i po prostu otwarcie przed całym światem wykrzyknęli: dość naszego oszukiwania, dość tego nieszczęścia i cierpień.
Wstrętni degeneraci – precz ze środków informacji masowej, precz z systemu edukacji, precz ze sztuki, przecz z Cerkwi !!!
Pierwszą jaskółką nowej ery, pierwszą jaskółką końca 300-letniego procesu rozkładu i gnicia kultury chrześcijańskiej, pierwszym wskaźnikiem tego, że u władzy w końcu znalazł się nasz rząd – powinno być natychmiastowe i nieustanne informowanie wszystkich warstw społeczeństwa poprzez środki informacji masowej o zagrożeniach ze strony wstrętnych degeneratów.
Wszyscy ci „patrioci”, którzy omijają tę życiowo ważną sprawę, przypominają mi biada - lekarzy, którzy z mądrą miną godzinami omawiają kolejną dietę dla ciężko chorego człowieka, zamiast tego, aby wyjaśnić charakter bakterii lub wirusa, który wywołał chorobę i natychmiast, póki jeszcze nie jest za późno, przepisać mu niezbędne antybiotyki.
- Jakie jest Pańskie zdanie na temat masonerii?
- Illuminaci, Shriners, Masoni, Teozofowie, Antropozofowie i inne i inne (imię nasze Legion, bo nas jest wielu – odpowiedzieli Mu demony) – wszystko to są kluby, stworzone dla ludzi, którzy czują się „wybranymi”, szczególnymi, pokrzywdzonymi i prześladowanymi przez biurokrację, Cerkiew, akademię lub jakakolwiek inną normalną strukturę państwową. Wszyscy oni tylko czekają na swój czas, aby się policzyć i zemścić się.
W zależności od zawodu wstępują oni do tego czy innego zdegenerowanego klubu. Oczywiście, zawsze tam będą ciekawscy głupcy – gamonie, którzy będą służyć jako osłona, parawan, dekoracja. Prawdziwym natomiast celem tych zdegenerowanych klubów jest identyfikacja aktywnych homo-maniaków, którzy nie zatrzymają się przed niczym, aby tylko dojść do władzy.
Pamiętajcie – władza to najsilniejszy narkotyk.
- Czy są dobrzy masoni?
- Oczywiście, wśród masonów są i dobrzy ludzie. Są nawet patrioci swego kraju. Normalni ludzie są w każdej organizacji. I wśród komunistów i faszystów, wśród syjonistów i wśród masonów. Przecież wielu z nich jest tam z powodu ignorancji. Przez nieznajomość podstaw wyższej socjologii. Jeśli zapoznają się oni zwyższą socjologią, to wówczas powinni zachowywać się już inaczej ...
Z mego wieloletniego doświadczenia mogę powiedzieć, że każdy człowiek, który nie przyjmuje podstawowych zasad wyższej socjologii, z reguły, jest człowiekiem z nieczystym sumieniem, to znaczy, zdiablonym, a to jest już pierwsze stadium obłędu. Jest to to, co psychiatra Laurent nazywał obłędem moralnym. Z reguły takich ludzi nie można już uważać za normalnych, ani pod względem moralnym, ani seksualnym.
Oczywiście, można się nie zgadzać z pewnymi szczegółami, z historycznymi ocenami niektórych osobistości, podanymi w wyższej socjologii. Monarchistom może się nie podobać mój stosunek do Piotra I i Mikołaja II. Prawosławnym może nie podobać się mój stosunek do pederasty biskupa Nikona z Jekatierynburgu, do pederasty biskupa Korsuńskiego Gurii, do pederasty metropolity Nikodema (Rotowa). Patriotom – mój stosunek do narodowych patriotów Limonowa, Sztilmarka, Żyrinowskiego. Komunistom – do Marksa, Engelsa, Lenina i Stalina. Tak, wielu nie dogodziłem …
Jednak normalni ludzie rozumieją, że to nie jest najważniejsze. Normalni ludzie po prostu pominą te wszystkie, niezbyt przyjemne dla nich miejsca, ale istotę problemu oni zrozumieją i za te wiedzę będą gotowi przebaczyć autorowi „ataki” na swoich małych bożków.
Wiecie, że Apostoł Paweł był w swoim czasie bardzo dobrym i energicznym faryzeuszem. Był nawet członkiem żydowskiego Sanhedrynu (było to wtedy, kiedy był jeszcze ortodoksyjnym Żydem o imieniu Saul). W tym czasie nienawidził i prześladował Chrześcijan całym swoim sercem, jako wrogów prawdy (w jego rozumieniu). Kiedy natomiast spotkał się z nauką Chrystusa, zmienił swoje poglądy i z taką samą gorliwością i zapałem zaczął walczyć już o nową prawdę.
A pasterze gadareńscy po spotkaniu Chrystusa i wysłuchaniu Go, powiedzieli Nauczycielowi – odejdź od nas precz. Przeszkadzasz nam paść nasze świnie ...
Czy widzicie różnicę?
Jeśli mason szuka prawdy i naprawdę stara się pomóc ludziom, to on - podobnie jak kiedyś członek Sanhedrynu Saul - może początkowo mylić się i czynić zło, sądząc, że czyni dobro. I będzie to nie jego wina, ale wina tych, którzy go oszukali. Ale są ludzie, którym nie zależy na poszukiwaniu prawdy. Są ludzie, którzy potrzebują tylko osobistych korzyści, ponieważ dla nich - ich świnie są droższe ... Tacy ludzie pozostaną w masonerii nawet po przeczytaniu wszystkich moich wykładów na temat wyższej socjologii.
- Jakie jest Pańskie zdanie o ANTYSEMITACH i ich walce z Żydami?
- Największym narodem semickim na ziemi są Arabowie. Dlatego ci, którzy są nieprzyjaźni w stosunku do Arabów, są prawdziwymi antysemitami. Natomiast ci, którzy uciskają Arabów, powtarzam - tego najliczniejszego w świecie plemienia Semitów, - wszyscy ci, którzy usuwają Arabów z ich ziem, od wieków przez nich zasiedlonych są antysemitami do potęgi drugiej, czyli są to prawdziwi, najbardziej okrutni i zacięci antysemici.
A ci, którzy nazywają siebie Żydami, po pierwsze stanowią mniej niż jedną setną część całej ludności semickiej, a po drugie, najprawdopodobniej – w ogóle nie mają do Semitów żadnego stosunku, będąc narodem tureckiego - chazarskiego pochodzenia.
Nawiasem mówiąc, zdecydowana większość Semitów – to Muzułmanie, a normalni Muzułmanie (właśnie normalni, a nie okrutnicy - fanatycy, którzy są w każdej religii - zarówno w Islamie, jak i w Chrześcijaństwie) zawsze mówili z szacunkiem o Chrystusie i zawsze uważali Go za posłańca Bożego.
Natomiast Żydzi nigdy Chrystusa nie uznawali, ale zawsze prześladowali i ostatecznie ukrzyżowali Go na krzyżu.
Któż więc jest nam bliższy duchem? Semici - Arabowie czy złośliwi Antysemici - Żydzi?
- Czy uważa Pan, że istnieje ogólnoświatowy spisek?
- Czy istnieje ogólnoświatowy spisek ... Widzi Pan, degeneraci na podobieństwo mikrobów dżumy zabijają zdrowy organizm, ale i sami przy tym giną wraz z nim.Degeneraci , podobnie jak wirus AIDS atakują i niszczą systemy obronne organizmu, doprowadzając go do śmierci.
Czy mikroby spiskują, by zabić zdrowe ciało? Czy wirusy mają plan ataku i zniszczenia jego systemów obronnych? Nie sądzę, żeby mikroby z wirusami miały jakiś ogólnoświatowy spisek przeciwko zdrowym ludziom. Niszczą i zabijają z powodu swojej natury. Są oni po prostu niezdolni do robienia czegokolwiek innego. Taką mają naturę...
Jeśli jednak ktoś będzie umieszczał pojemniki z bakteriami dżumy w strategicznie ważnych miejscach - na stacjach metra, na dworcach kolejowych, na lotniskach (aby zainfekować i zniszczyć jak najwięcej ludzi), to czy mają oni jakiś plan? Jeśli ktoś umieszcza degeneratów na strategicznie ważnych stanowiskach w prasie, telewizji, systemie edukacji, w wojsku, w Cerkwi – to czy mają oni jakiś plan?
Proszę mi odpowiedzieć na to pytanie ...
- Jakie główne zadanie widzi Pan w swoich wykładach na temat wyższej socjologii?
- Pierwszym głównym zadaniem moich wykładów na temat wyższej socjologii jest troska o ludzi normalnych, troska o zachowanie puli genowej wszystkich narodów świata, troska o stworzenie zdrowych rodzin, tj. troska o zdrowie narodów (nacji). Wszystkich narodów (nacji) świata bez wyjątku. W tym celu należy szeroko i nieustannie zapoznawać wszystkie warstwy ludności z prawami wyższej socjologii, a tym samym zminimalizować zagrożenie dla puli genowej narodów poprzez bezmyślne związki ze wstrętnym bionegatywem.
Drugim głównym zadaniem moich wykładów na temat wyższej socjologii jest troska o zboczeńców, tj. walka o dusze zboczeńców. Powtarzam, dobrzy zboczeńcyzawsze byli, są i będą naszymi przyjaciółmi i sojusznikami. Oni najlepiej od innych potrafią zidentyfikować wstrętnych degeneratów i przeciwstawić się ich brudnym sztuczkom.

submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2017.07.08 19:12 ben13022 Umberto Eco o pożytkach z oglądania się za dziewczynami.

Życie jest jak film z mojej młodości: wchodzimy, kiedy wiele rzeczy już się stało, i trzeba poznać to, co zdarzyło się przed naszym narodzeniem. Ale dziś, kiedy idziesz do kina, od razu ktoś bierze cię za rękę i mówi, co dzieje się na ekranie
Kochany mój Wnuczku,
nie chciałbym, żeby ten mój list świąteczny brzmiał tak, jak gdyby wyszedł spod ręki De Amicisa*. Nie chcę udzielać Ci rad odnośnie miłości bliźniego, ojczyzny, świata i tym podobnych rzeczy. Nie posłuchałbyś. Poza tym w chwili, kiedy miałbyś je urzeczywistnić (ty będziesz wtedy dorosły, a ja już miniony), system wartości tak bardzo się zmieni, że moje zalecenia okazałyby się zapewne nieaktualne.
Chciałbym skoncentrować się na jednej tylko radzie, do której masz szansę zastosować się choćby teraz, kiedy żeglujesz na swoim iPadzie. Nie zamierzam niemądrze Cię do tego zniechęcać, i to nie dlatego, że wydałbym Ci się dziadkiem zrzędą, lecz dlatego, że robię dokładnie to samo. Co najwyżej mogę Ci radzić, byś natrafiając przypadkiem na któryś z tysiąca portali porno, które na tysiąc sposobów pokazują stosunki pomiędzy dwojgiem ludzkich stworzeń lub pomiędzy stworzeniem ludzkim a zwierzęciem, nie ulegał wrażeniu, że to właśnie jest seks, zresztą dość monotonny, bo to tylko inscenizacja, która ma Cię zniechęcić do wychodzenia z domu i oglądania się za prawdziwymi dziewczynami. Wychodzę z zasady, że jesteś heteroseksualny - jeśli nie, dostosuj moje zalecenia do twojego przypadku, ale oglądaj się za dziewczynami, w szkole czy gdziekolwiek idziesz się bawić, bo te prawdziwe są lepsze od telewizyjnych i kiedyś przyniosą Ci radości większe od tych, które dają dziewczyny online. Uwierz temu, który ma więcej doświadczenia od Ciebie (gdybym seks miał znać tylko za pośrednictwem komputera, twój ojciec nigdy by się nie urodził, a ty sam nie wiadomo gdzie teraz byś był, a raczej w ogóle by Ciebie nie było).
Ale nie o tym chciałem Ci mówić, tylko o pewnej chorobie, która zaatakowała twoje pokolenie, a nawet pokolenie młodzieży starszej od Ciebie, która być może chodzi już na uniwersytet. Chodzi o utratę pamięci.
To prawda, że jeśli masz ochotę dowiedzieć się, kim był Karol Wielki albo gdzie leży Kuala Lumpur, wystarczy nacisnąć klawisz. Postępuj tak, kiedy musisz, lecz zaraz potem spróbuj zapamiętać, czego się dowiedziałeś, by nie robić tego ponownie, jeśli przez przypadek będziesz miał taką konieczność, choćby dlatego, że musisz odrobić lekcje.
Ryzyko jest oczywiste: uważając, że twój komputer w każdej chwili może powiedzieć Ci wszystko, możesz stracić radość wbijania sobie wiadomości do głowy. Byłoby trochę tak, jak gdybyś odkrył, że z ulicy Takiej na ulicę Owaką dojeżdża się autobusem i metrem, które pozwalają Ci się przemieszczać bez wysiłku (jest to zresztą ogromnie wygodne i rób tak za każdym razem, kiedy się spieszysz), i wyciągnął z tego wniosek, że wcale nie musisz już chodzić.
Pamięć jest mięśniem takim samym jak mięśnie w nogach. Jeśli nie będziesz jej ćwiczył, zwiędnie, a ty staniesz się sprawny inaczej, czyli (powiedzmy to sobie jasno) idiotą. Nie mówiąc już o tym, że dla nas wszystkich, których w starości może dopaść alzheimer, jednym ze sposobów na uniknięcie tego przykrego przypadku jest bezustanne ćwiczenie pamięci.
Oto więc moja dieta. Co rano naucz się kilku linijek choćby krótkiego wiersza, jak robiliśmy my, kiedy zadawali nam "La cavallina storna" albo "Il sabato del villaggio"**. A potem stawaj z przyjaciółmi do zawodów o to, kto lepiej zapamiętał. Jeśli nie lubisz poezji, ćwicz na składach drużyn piłkarskich, ale uwaga: masz nie tylko pamiętać zawodników dzisiejszej Romy, lecz również z innych zespołów, a także drużyn z przeszłości (wiedz, że ja pamiętam skład drużyny Torino z czasu, kiedy jej samolot rozbił się o Supergę ze wszystkimi piłkarzami na pokładzie: Bacigalupo, Ballarin, Maroso i tak dalej). Rób zawody w zapamiętywaniu, choćby na podstawie książek, które przeczytałeś (kto był na pokładzie "Hispanioli" w poszukiwaniu Wyspy Skarbów? Lord Trelawney, kapitan Smollet, doktor Livesey, Długi John Silver, Jim...). Sprawdź, czy twoi koledzy pamiętają, jak nazywali się służący trzech muszkieterów i D'Artagnana (Grimaud, Bazin, Mousqueton i Planchet)... A jeśli nie będziesz chciał czytać "Trzech muszkieterów" (i nigdy nie dowiesz się, co straciłeś), rób to na podstawie książek, które sam sobie wybierzesz.
Wygląda to na zabawę (i jest to zabawa), ale sam zobaczysz, że twoją głowę wypełnią postaci, opowieści, wszelkiego rodzaju pamiątki. Zastanawiałeś się pewnie, dlaczego komputery nazywano kiedyś mózgami elektronicznymi: bo zostały wymyślone na wzór naszego mózgu, choć nasz mózg ma więcej połączeń niż komputer. Jest rodzajem komputera, który nosi się ze sobą i który rośnie i ulepsza się drogą ćwiczeń, podczas gdy komputer, który masz na stoliku, im więcej go używasz, tym bardziej traci pamięć, i po kilku latach musisz go zmienić. A twój komputer może dziś pracować nawet lat dziewięćdziesiąt, a po dziewięćdziesięciu latach (jeśli go używasz) będzie pamiętał więcej rzeczy, niż pamięta dzisiaj. I to bez dodatkowych opłat.
Istnieje poza tym pamięć historyczna - ta, która nie obejmuje wydarzeń twojego życia czy rzeczy, które czytałeś, lecz obejmuje to, co zdarzyło się, zanim przyszedłeś na świat.
Dziś, idąc do kina, musisz wejść o określonej godzinie, kiedy film się rozpoczyna, a kiedy tylko się zacznie, ktoś, jak to się mówi, bierze cię za rękę i mówi ci, co dzieje się na ekranie. W moich czasach można było wchodzić do kina w dowolnym momencie, czyli nawet w połowie seansu. Przychodziliśmy, kiedy akcja była już w toku, i próbowaliśmy zrozumieć, co zdarzyło się przedtem. Otóż życie jest jak film z mojej młodości. Wchodzimy do życia, kiedy wiele rzeczy już się stało lub dzieje od setek tysięcy lat, i ważne jest poznać to, co zdarzyło się przed naszym narodzeniem. Dzięki temu zrozumiemy lepiej, dlaczego dziś dzieje się wiele nowego.
Obecnie szkoła (nie mówiąc o twoich prywatnych lekturach) powinna uczyć zapamiętywania tego, co wydarzyło się przed twoim narodzeniem, lecz najwyraźniej nie wywiązuje się z zadania, bo z różnych badań wynika, że ludzie dziś młodzi, w tym również ci starsi od Ciebie, którzy już studiują, jeśli urodzili się przypadkiem w 1990 roku, nie wiedzą (i może nawet nie chcą wiedzieć), co zdarzyło się w 1980 (nie mówiąc już o tym, co wydarzyło się pięćdziesiąt lat temu). Statystyki mówią, że jeśli spytasz niektórych, kim był Aldo Moro, odpowiedzą, że przywódcą Czerwonych Brygad, a nie, że ich ofiarą***.
Ale nie mówmy o Czerwonych Brygadach, które pozostają czymś tajemniczym dla wielu, choć były teraźniejszością niewiele więcej niż trzydzieści lat temu. Ja urodziłem się w 1932 roku, dziesięć lat po objęciu władzy przez faszystów, lecz wiedziałem, kto był premierem w czasach Marszu na Rzym (kto jeszcze wie, co to takiego?). Może szkoła faszystowska wbiła mi to do głowy, by wytłumaczyć, jak głupi i zły był ten premier ("tchórzliwy Facta"), którego faszyści odsunęli od władzy. Co z tego, przynajmniej znałem jego nazwisko. Poza tym, nie licząc szkoły, dzisiejszy chłopiec nie zna aktorek filmowych sprzed dwudziestu lat, choć ja wiedziałem, kim była Francesca Bertini, występująca w niemych filmach dwadzieścia lat przed moim narodzeniem. Może dlatego, że przeglądałem stare pisma zgromadzone w składziku naszego domu, i dlatego zachęcam Cię, byś przeglądał nawet stare czasopisma, bo to też jest sposób na to, by poznać, co się działo, zanim się urodziłeś.
Lecz dlaczego w ogóle trzeba wiedzieć, co zdarzyło się wcześniej? Bo wiele razy to, co wydarzyło się wcześniej, wyjaśnia Ci, dlaczego niektóre rzeczy dzieją się dzisiaj.
Zważ, że możesz ćwiczyć nie tylko na książkach i czasopismach, z powodzeniem możesz również na internecie. Którego można używać nie tylko po to, by czatować (dajmy na to) o dziejach świata. Kim byli Hetyci? A kamizardzi? A jak nazywały się trzy żaglowce Kolumba? Kiedy wymarły dinozaury? Czy arka Noego mogła mieć ster? Jak nazywał się przodek krowy? Czy dwadzieścia lat temu tygrysów było więcej niż dzisiaj? Co to było imperium Mali? Kto natomiast mówił o Malum Imperium? Kto był drugim papieżem w historii? Kiedy pojawiła się Myszka Miki?
Mógłbym tak w nieskończoność i każde pytanie otwierałoby piękną przygodę. Wszystko jest godne pamięci. Przyjdzie dzień, kiedy będziesz stary i poczujesz się tak, jak gdybyś żył tysiąc razy, bo będzie tak, jak gdybyś brał udział w bitwie pod Waterloo, jak gdybyś był świadkiem zabójstwa Juliusza Cezara i znalazł się w miejscach, gdzie Berthold Czarny, mieszając w moździerzu różne substancje w nadziei, że wyjdzie z tego złoto, odkrył przez pomyłkę proch strzelniczy i wyleciał w powietrze (i dobrze mu tak). Z innymi twoimi przyjaciółmi, którzy nie pielęgnowali pamięci, będzie tak, jak gdyby przeżyli tylko jedno życie - własne, które wyda im się bardzo smutne i ubogie.
Pielęgnuj więc pamięć i od jutra ucz się na pamięć "La vispa Teresa"****.
*Autor "Serca", słynnego zbioru opowiadań z 1886 r., uważanego dziś za skrajny przypadek dydaktyzmu.
**XIX-wieczne wiersze Giovanniego Pascolego i Giacoma Leopardiego.
***Aldo Moro był premierem Włoch zamordowanym w 1978 r., a Czerwone Brygady - marksistowską organizacją terrorystyczną.
**** Popularny we Włoszech wierszyk Luigiego Sailera z około 1850 r.
Tekst opublikowano w "L'Espresso" w styczniu 2014 roku. Tłumaczenie i przypisy - Jarosław Mikołajewski. Skróty od redakcji.
źródło: http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,19961172,o-pozytkach-z-ogladania-sie-za-dziewczynami.html
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2016.10.13 17:17 ben13022 "Ja bym radziła rodzić." Kobiety ze wsi o aborcji i czarnym proteście.

Widzę w telewizji: wszyscy na czarno idą, krzyczą, deszcz leje. "Czy to żałoba jakaś? - pomyślałam. - Aaa, to tylko kobiety". Machnęłam ręką i poszłam zmywać. Na wsiach nie wszyscy słyszeli o czarnym proteście. Kobiety zapewniają, że żadnej ciąży by nie usunęły. Ale nikomu swojej decyzji nie chcą narzucać. Proszą, by zabieganym kobietom z miasta przekazać wiadomość: zastanówcie się dwa razy, zanim podejmiecie decyzję.
Jak nie dzieci, to co?
Beata ma 28 lat, troje dzieci. Nie pracuje, zajmuje się dziećmi i domem.
Beata: - Mąż wiadomości oglądał. Tak tylko w telewizor spojrzałam, bo wszystko nie poprane, nie pomyte. A tu wszyscy na czarno, idą, krzyczą, deszcz leje, a ludzie zawzięci. "Czy to żałoba jakaś? - pomyślałam. - Aaa, to tylko kobiety". Machnęłam ręką i poszłam zmywać.
W życiu to ja generalnie poszłam za mężem. Wiedział, czego chce. Mówił, że rodziny, dzieci i domu. A ja chciałam dzieci mieć, nawet czworo. I pomyślałam: on pracę ma, na cementowni, przy maszynach. Wiadomo, zarobi. Jego mama blisko, siostra jego tu mieszka. W razie czego pomoc będzie. Potem sobie policzyłam: dom będzie po rodzicach, duży, jest działki kawałek. To się ułoży.
Mnie nie ciągnęło do chłopaków. Ale dzieci zawsze chciałam. Mama opowiadała, że ledwo sama chodziłam, a już wózek z lalką chciałam pchać. Kobietę ciągnie do opieki.
Nigdy nie byłam jakaś taka, no, urodziwa. Ani dobrych ocen nie miałam. Pieniędzy też nie miałam w domu. Nic nie umiałam. Tyle że ugotowałam. Mamie pomogłam. No normalna dziewczyna. Zwykła. Do czego ja bym była potrzebna? Na co komu? Co ja mogłam chcieć? Ojciec się zapił na śmierć. To ja ojca chyba szukałam. Nie dla siebie. Dla swoich dzieci. Chciałam dzieciom dać ojca. Tak dziś to widzę.
Kim ja bym bez tych dzieci była? Nikim. Mnie by nie było. Gdyby nie dzieci, nie miałabym po co żyć.
Nigdy nie pomyślałam o aborcji. Jak te kobiety szły, to ja się zastanawiałam: na co im to życie? Czego one chcą, dorosłe kobiety, jak nie dzieci, to co? Co one w życiu robią? Jak facetowi się odwidzi i do innej pójdzie, to co one zrobią? Same zostaną. To dopiero tragedia. Mnie samej by się tak przykrzyło, że nie chciałabym żyć. Jak czasem sama w domu pobędę, to już mi się płakać chce. Nie wiem czemu. Jak dzieci są, to się nie ma czasu na takie tam.
Gdyby mi ktoś zrobił krzywdę, znaczy zgwałcił, tobym urodziła. Każdego trzeba kochać. Mnie ojciec nie kochał, nie pamiętam, żeby kiedykolwiek trzeźwy był. Pasem dostałam nie raz. On by pewnie wolał, żeby mnie na świecie nie było. Nieraz krzyczał, że my - ja z bratem - za przeproszeniem, "mamy wypierdalać", bo nikt nas nie chciał. Albo mówił do mnie: "I na co się toto urodziło?". No i ja bym miała być taka?
Ja powiem jak kobieta do kobiety: chłop każdy sobie pójdzie. Tak się wydaje, że oni kochają. Ale oni kochają tylko przed. Jak już dostaną, co chcieli - wie pani, o co mi chodzi - to każdy by poszedł w swoją stronę. Rację mam? A dziecko się nie odwróci od matki. Każdy się odwróci, ale dziecko od matki nigdy.
Gdyby dziecko było chore, urodziłabym. Gdyby miało żyć tylko chwilę, też bym urodziła. Natura sama zrobi swoje. Ale zabijać, bo jest chore? Przecież ciągle lekarze wymyślają nowe leki. I gdyby trzeba było, tobym przy łóżku siedziała. A jakby cierpiało? Miałoby rodzeństwo, które by je kochało. I matkę, która by się go nie wyrzekła. Gdyby miało Downa, to też przecież człowiek. Inny, ale człowiek.
Ja bym urodziła. Ale nikogo innego bym nie zmuszała.
Gdyby było ryzyko, że sama umrę? No to chyba nie zdarza się często? Nie umiem sobie tego wyobrazić.
Magda ma 23 lata i dwoje dzieci. Nie pracuje, czasem dorabia sezonowo, zbierając owoce. Chce iść do pracy, gdy odchowa półtoraroczną Monikę. Paweł, jej mąż, złota rączka, tanio naprawia samochody i skutery.
Magda: - Nie myślałam o dzieciach. Ani o seksie. Ale że mi się chłopak spodobał, to poszłam z nim do łóżka. Chciałam, żeby mu się ze mną podobało. Chciałam mieć chłopaka takiego, co samochodem mnie zawiezie a to na zakupy, a to na dyskotekę, a to na wakacje. Czy ja byłam zakochana, to nie umiem powiedzieć. Co ja w głowie miałam? Nie pamiętam. Ani mi w głowie nauka była, ani nic. Wiadomo, że każda dziewczyna by chciała ślubu, a potem rodzinę założyć. Nie wierzę, że nie. Każda jedna feministka też chce. Tylko może tak wychowana, że się nie przyzna. Może się wstydzi. Może myśli, że lepsza jest.
Jak zaszłam w ciążę i miał urodzić się Kubuś, to miałam 19 lat. Mamie mówiłam, że wcześnie. A ona: "Wcześnie? Ja już w twoim wieku dwójkę miałam". Mówię mamie: "A może by tak zrobić, żeby tego dziecka nie było. Bo chciałam za granicę na stałe jechać do pracy, do Anglii". Jak mnie mama w łeb walnęła ręką, to aż się o ścianę oparłam. "Gdzie będziesz dziecko wozić - zapytała. - Trzeba było nóg nie rozkładać". Aż tak mi powiedziała.
Mnie się chciało latać to tu, to tam, ja chciałam, żeby jeszcze być córunią. U nas się mówi: "ciekać". Tak mi mama mówiła: "Ciekać ci się chce? Ja ci zaraz z głowy wybiję głupoty". Mnie się wydawało, że to taka kara - ta ciąża - za to, że ja niegrzeczna byłam. Nie chciałam pomagać przy świętach ani grobów czyścić. Wszystko mnie nudziło.
Co mnie interesowało? Lubiłam ze zwierzętami być, wszystkie bym głaskała i brała na ręce. Ale ani z tego zawód, ani nic.
Jak już brzuch było trochę widać, to ciotki się zeszły i mówiły, że ja już dziewczynka nie jestem, jak kiecę zadzieram. Patrzyły na mnie już inaczej. Już gotowanie mnie czekało, już sprzątanie, już nie było, że się można powłóczyć. Jak zaszłam w ciążę, to mnie już nikt po głowie nie pogłaskał. Ja już nie byłam mała Madzia. Dopóki Kubusia nie urodziłam, to byłam takie nie wiadomo co. Ani szkoły nie skończyłam, do matury w liceum nie dociągnęłam. Nie miałam planu. Pustka w głowie. Nawet nie pamiętam, kim ja wtedy byłam i o czym myślałam. Paweł, ty pamiętasz, jaka ja wtedy byłam?
Z pokoju słychać męski głos. Paweł: - No jaka? Taka sama. Mówiłaś, że dzieci chcesz.
Magda: - Ja mówiłam, że dzieci chcę?
Paweł: - No a jak?
Magda: - Może tak mówiłam. Jak się Kubuś urodził, to zmądrzałam. Już byle gdzie nie biegłam. Już tak syna pokochałam, że mi nikt nie był potrzebny. Już się nie przejmowałam kłótniami z mamą, już o Pawła taka zazdrosna nie byłam. Zaraz potem drugiego synka pod sercem nosiłam. Ale poroniłam. Nie wiem czemu. Naprawdę nie wiem. Broń Boże nie popalałam. Ani nic. Mama mi powiedziała, że też poroniła jak ja. Może to rodzinne. Bałam się, że już w kolejną ciążę nie zajdę przez to. A chciałam, nie powiem. A potem znowu zaszłam w ciążę. Mnie wtedy znowu nikt nie obchodził, tylko ta córeczka. Bo to cały sens mojego życia. Nie wstydzę się tego powiedzieć. Niech się ze mnie miastowe śmieją.
Paweł wchodzi do pokoju: - Będą chciały te w mieście dzieci mieć, to się ockną tak późno, że już nie będą mogły. A jak się nie wie, co się chce, bo człowiek młody i głupi, to trzeba zobaczyć, jak inni żyją.
Magda: - Dopóki się dziecka nie urodzi, to samej jest się dzieckiem. Każda jedna, co chce usunąć, to tak jakby chciała jeszcze małą dziewczynką być. A tak się nie da. Więc ja tobym radziła rodzić, bo jak się usunie, to nie wiadomo, czy się będzie potem mogło znowu zajść. No i przede wszystkim: ile tak można ciekać w życiu?
Paweł: - Nie chcesz mieć dzieci? A ty skąd się wzięłaś? Ciebie ktoś urodził przecież, nie? No to na logikę to weź. Tak już jest.
Magda: - Gdyby nie mogło mówić, w łóżku tylko leżało? Może jestem zacofana, ale mnie się w głowie nie mieści zabijać dzieci. Wiadomo, że bałabym się, że my tu rady nie damy, że tyle tysięcy by trzeba wydać, a to na leki, a to na maszyny podtrzymujące życie. Skąd by na to brać? Nie wiem. Jak o tym myślę, to mi przykro, ale mimo wszystko ja usunięcia dziecka bym nie zniosła. Może jestem samolubna, ale nie dałabym rady.
Paweł: - Wszystkie dzieci się kocha. Zarobiłbym, pożyczył, wyjechał za granicę, ale bym nie dał zabić potomka. Nawet Downa.
Magda: - Że w mieście trudniej, w jakiej wynajętej kawalerce, bez rodziny, pieniędzy? Zawsze gdzieś jest jakaś rodzina, zawsze można się przeprowadzić. Po prostu jak masz dziecko, to już nie ma, co ty wolisz. Dzieci są najważniejsze, a nie to, że chce się w mieście mieszkać. Zawsze jakieś wyjście jest.
Czy innym kobietom bym aborcji zakazała? Ja nie jestem taka mądra, żeby komukolwiek czegoś zakazywać.
Terlikowski? Nie znam. Marsz esesmanek? Nie, no to przesada.
Agnieszka ma 21 lat. Mieszka na wsi, u rodziców, w małym pokoiku ze swoim synkiem. Rodzice pomagają. Zajmują się chłopcem, wspierają finansowo.
Agnieszka: - Wszyscy o tym wiedzą, wszyscy plotkują, choć to już cztery lata. Ojcem Michałka jest mój kuzyn. Nie chcę o tym rozmawiać za dużo. Zresztą wystarczy, że wyjedziesz na wieś i powiesz, że u mnie byłaś. Od razu wszystkiego się dowiesz. Michaś ma dziś cztery lata. Nawet się nie interesowałam, czy go usunąć, czy nie. Co on winny?
Wszystko to się stało przez alkohol. Ja byłam młoda i też wstawiona. Byliśmy u nas pod sklepem, a potem na dyskotece. Miałam 17 lat, a kuzyn 28. Ciągnęło nas do siebie. Jeszcze do domu nie wróciłam w nocy, a już wszyscy wiedzieli, co się stało między nami. Nakrzyczeli na Marka, że to gwałt. Ja tego tak nie nazywam, bo może i młoda byłam, ale on mi się podobał. Nie wiem już sama, co jest prawdą, a co nie. Najgorsze, że kuzyn wyjechał za pracą i nas zostawił. To było większe zło niż ta ciąża. Ani się do nas nie odzywa, ani nie przysyła pieniędzy. Jego rodzina Michasia nie uznała. Nawet na niego nie patrzą, jak się mijamy na ulicy.
Kuzyn chciał, żebym usunęła, powiedział, że zabierze mnie do miasta i zapłaci za zabieg. Bo to przypadek, pijany był i żałuje. A ja jeszcze myślałam, że będziemy razem. Aż tu nagle sama zostałam z dzieckiem.
Mieszkam z mamą i z tatą. Dzięki nim skończyłam szkołę, zdałam maturę, a teraz pracuję w sklepie. Ale wtedy nie było człowieka, który by mi nie mówił, żebym usunęła. Był moment, kiedy codziennie namawiali mnie mama, tata i siostra. Ale ja wiedziałam, że to by było złe. Wierzyłam w Boga i nie chciałam mieć grzechu. Pomyślałam, że Bóg mi pomoże. Że na pewno jest jakiś większy sens niż tylko to, co sami widzimy. I nigdy nie żałowałam.
Ale jak dziecko miałoby umrzeć po porodzie, to sama nie wiem, jaką decyzję bym podjęła. Gdyby ciąża zagrażała mojemu życiu, może zdecydowałabym się na aborcję. Ale nie wiem, kto powinien o tym wszystkim decydować. Nie jestem pewna, czy kobieta sama podejmie odpowiednią decyzję.
Dobrze, że aborcję trudno zrobić, że schodzą się komisje, że jest czas, żeby się zastanowić. Bo jakby można zrobić tak od ręki, to w emocjach każdy by poszedł usunąć od razu. Kiedy ma się problem, każdy od razu chciałby ten problem usunąć. Myślę, że nawet kobiety zgwałcone, porzucone, młode powinny urodzić. Nie dlatego, że ja im życzę źle, ale właśnie dlatego, że życzę dobrze. Jeśli urodzisz dziecko, nawet w trudnych okolicznościach, i wytrwasz ten najgorszy moment, potem będziesz szczęśliwsza. A jak usuniesz, może na chwilę będziesz szczęśliwa, ale potem będziesz nieszczęśliwa do końca życia. Każdy coś myśli i każdy coś czuje. Ale z czasem człowiek czuje inaczej i co innego myśli.
Kasia i Darek, rodzice trzyletniej Elizy, mieszkają w podsandomierskiej wsi. Ale spotykamy się w Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie przyjeżdżają co miesiąc na kontrolę. Eliza cierpi na niewydolność nerek spowodowaną wadą wrodzoną układu moczowego. Kasia ma 27 lat, poświęca się całkowicie opiece nad chorą córką.
Kasia: - Eliza zachorowała, kiedy miała dwa lata. Najpierw zastanawiałam się, co zrobiłam źle. Czy czegoś nie zauważyłam w odpowiednim momencie? Czy to moja wina, że jej układ moczowy nie wykształcił się odpowiednio?
Kiedy dowiedzieliśmy się, że trzeba jechać do Warszawy na badania, zamarłam. Zrezygnowałam z pracy, miałam swój sklep 1001 Drobiazgów. Przejęła go szwagierka z mężem. Inaczej musiałabym zamknąć. A tak oni mogą sobie zarobić i mnie skapnie kilka złotych miesięcznie. Darek jeździ w Sandomierzu jako kierowca w dużym sklepie z hydrauliką i budowlanką. Dorabia na taksówce wieczorami.
Ja już nie marzę o tym, żeby Lizka była zdrowa, ale żeby jak najdłużej mogła żyć bez dializ.
Jestem przeciwko aborcji, zawsze byłam. To, że Lizka jest chora, nie znaczy, że powinna nie żyć! Ale kiedy na oddziale spotykam mamy, które czekają z dzieckiem na przeszczep, to czasem mówią: "Co to było wszystko warte? Czy nie lepiej, żeby się dziecko w ogóle nie rodziło, niżby miało tak cierpieć?". Nic nie mówię. Ale kiedy patrzę na te dzieci, to żal serce ściska. Chwilami myślę, że tak, może i lepiej, żeby ich nie było. Ale potem tak sobie siedzę w kaplicy i myślę, że nie da się świata oczyścić z cierpienia.
Cieszę się, że nie wiedziałam o chorobie Elizki, kiedy była jeszcze w brzuchu, bo może bym chciała podjąć pochopną decyzję. Może bym chciała usunąć ciążę ze strachu.
Małżeństwo? Z mężem cierpimy razem. Cieszymy się razem. Jesteśmy bliżej niż kiedykolwiek wcześniej.
Darek: - Ja? Nigdy bym nie wymagał od żony, żeby usunęła. Facet nie powinien się wypowiadać na te tematy. Wolałbym, żeby kobiety nie usuwały ciąż. Ale nikogo nie oceniam. Niech każda para robi, co chce. Bo kiedy dziecko jest chore, nie ma słusznego wyjścia. Wszystko jest tylko minimalizowaniem cierpienia dziecka, minimalizowaniem błędnych decyzji.
Kasia: - Mieszkamy na wsi, jeśli Elizka będzie miała dializy, a niestety tak może się stać w niedługim czasie, to nie wiem, jak damy radę. Co, jeśli będzie padał śnieg, zepsuje się samochód? I nie będziemy mogli jej dowieźć na dializy? Aż boję się o tym myśleć. A o takich historiach na oddziale słucham prawie codziennie. Kuleje wsparcie państwa, głównie finansowe. Jakieś śmieszne dodatki, kilkadziesiąt złotych - co to jest? Przydałyby się pieniądze, rehabilitacja, pomoc miejscowych pielęgniarek. Kiedy człowiek zostaje sam z chorym dzieckiem, myśli o najgorszym. Kiedy codziennie budzisz się z lękiem, czy z twoim dzieckiem nie jest gorzej, to obecność pielęgniarki środowiskowej czy lekarza, choćby miejscowego lekarza domowego, byłaby dla nas wielkim wsparciem. Człowiek czuje ulgę, gdy ktokolwiek chce na dziecko spojrzeć, sprawdzić, czy nic groźnego się nie dzieje.
Czy innym kobietom kazałabym rodzić chore dzieci? Po tym, co tu widzę, nie śmiem nic mówić. Wierzę matkom chorych dzieci. Ufam im. Czasem się śmiejemy z dziewczynami na oddziale, że my powinnyśmy zostać prezydentami czy jakimiś innymi przywódcami, tak wszystko o życiu wiemy.
Patrycja ma 29 lat i pięcioro dzieci. Mieszka w starym domu, który wynajmuje dla niej gmina. We wsi ludzie mówią, że dzieci chodzą głodne, brudne, z niezmienionymi pieluchami. A nawet, że dzieci powinni jej zabrać, a ją wysterylizować. Patrycja nie wpuszcza mnie do domu, rozmawiamy w progu.
Patrycja: - Chcą mi je zabrać. Myślisz, że ja nie wiem, że na mnie donoszą do opieki społecznej? Ja nie piję. Leki biorę na padaczkę.
Żaden chłop nie chciał zostać ze mną i z dziećmi. Takie są chłopy. Moją mamę ojciec też zostawił, nie dała rady i zabrali mnie i siostry do domu dziecka. Ja sobie obiecałam, że choćby nie wiem co, to moich nie zabiorą. Choćbym się tu miała z nimi spalić!
Nie mam, jak pracować - bo kto się dziećmi zajmie? Ja nikogo nie mam. Żadnej rodziny. Wszyscy tu o mnie gadają, ale inni mają kogoś do pomocy przy dzieciach, mamę, teściową, koleżanki, sąsiadki. A ja jestem sama. Ale moje dzieci chodzą czyste. Zdrowe.
Prawie przy każdym dziecku mi aborcję proponowali. Sami lekarze mi mówili, że da się to załatwić. Panie w opiece i nawet jakiejś obce kobiety, które znam tylko z widzenia, a nawet wierzące takie babki, co w kościele w pierwszych ławkach siedzą, na "dzień dobry" mówiły mi, żebym usunęła. Że mi będzie łatwiej. Bo takie jak ja to mają usuwać, a bogate mają rodzić. Tacy ci katolicy są wszyscy do Pana Boga, dopóki biedna kobieta nie ma pięciorga dzieci. Wtedy toby sami wyskrobali.
Ale ja wtedy od razu w płacz: jak to dzieci zabijać? To ich wina, że ojcowie poszli w pizdu? Ja nikogo nie mam, tyle tylko co te dzieci. Nawet matka, jak wyszłyśmy z domu dziecka, to nas widzieć nie chciała. "Życie zmarnowane przez was" - mówiła. Sebastianek! Chodź, się pani pokaż.
W drzwiach stoi umorusany kilkuletni chłopiec z plastikowym pociągiem w ręce. Za nim po starej wygiętej podłodze raczkuje uśmiechnięta Olga. Dwoje dzieci jest w przedszkolu, najstarszy chłopiec w szkole.
Patrycja: - Mamy takiego grzyba na ścianie, że nie chcę nikomu pokazywać. Nie wiem, co z nim zrobić. Nie wpuszczam, bo boję się, że za chwilę przyjdą i zabiorą dzieci. A ten grzyb był, jak już tu przyszłam. Skromnie u nas. Tak teraz ludzie myślą, że musisz mieć pieniądze na dziecko. A jak nie masz, to co, usunąć? Mnie się to nie mieści w głowie. Czy ja jestem jakaś gorsza, bo nie stać mnie na nowe zabawki? Czy ja jestem gorsza matka? Czasem do mnie nawet ktoś powie w sklepie, że takie jak ja to powinno się podwiązać, bo robią dzieci jak pcheł. Ile razy ja z płaczem wychodzę z tego sklepu.
Czarny protest? Nie słyszałam. Żeby nie było całkowitego zakazu aborcji? Ja bym nie usunęła. Ale niech każdy robi, co mu się podoba. Chociaż może gdyby nie można byłoby robić aborcji, to ja bym nie słyszała, że jestem kurwa. Tylko bym była wtedy normalna matka. Bo mówią, że ja nieodpowiedzialna jestem. Nawet w opiece tak gadają, że nieodpowiedzialna matka, jak tak jedno za drugim rodzi. No a taka, co zachodzi i usuwa, to jest odpowiedzialna?
Gdyby okazało się, że dziecko będzie chore, a ja nie będę mogła mu pomóc? To chyba jedyna sytuacja, że pomyślałabym o aborcji. Żeby nie cierpiało, wolałabym. Ja ledwo szczepienia znoszę, jak moje dziecko płacze, nie mogę tego wytrzymać. A co dopiero, gdyby było chore.
Dlatego te kobiety wyszły na ulicę? Żeby chore dzieci nie musiały się rodzić i cierpieć? To miały rację. Niech one tu do nas, na Podlasie, przyjadą porządki robić w głowach.
Ela, 65 lat, ma córkę, syna i dwoje wnuków. Ani syn, ani córka nigdy nie rozmawiali z nią o aborcji.
Ela: - Pamiętam czasy, kiedy aborcja była legalna. I z pewnością nadużywana. Moje koleżanki robiły, nikt o tym specjalnie nie dyskutował. A ginekolog mi opowiadał, że kobiety traktowały ją jak późną antykoncepcję. Takie z głębokich wsi, nieświadome, robiły te aborcje bez zastanowienia. Nie chciałabym, żeby te czasy wróciły. Tak jak jest teraz, jest dobrze. A każdy, jeśli już koniecznie chce, znajdzie sposób na usunięcie ciąży.
Nie powinno być kar za zrobienie aborcji. Ci, co chcą absolutnego zakazu, poszaleli. Ale ci, co chcą, żeby można było jak kiedyś dziecko usunąć jak migdałki, też nie mają racji. Ja nikomu nie zabraniam, nikogo nie oceniam. Sama nie urodziłabym chorego dziecka. Nie zdecydowałabym się na poród, gdyby zagrażał mojemu życiu albo zdrowiu. Nie kazałabym nikomu rodzić na siłę i spuszczę zasłonę milczenia, kiedy ktoś chce ciążę usunąć, bo po prostu nie chce mieć dzieci. Widziałam w życiu dzieci zaniedbane, bo pracowałam wiele lat w opiece społecznej. Patrząc na nasze klientki, co ledwo miały na bilet, a przychodziły z gromadką dzieci, oceniałam je ostro. Myślałam: kolejne nieszczęścia chodzą po świecie, w nędzy mieszkają, lepiej, żeby cię matka nie urodziła. Ale dziś wiem, że nie mnie oceniać ludzi, nie mnie mierzyć macierzyństwo innych kobiet.
A państwo niech łapy trzyma gdzie indziej, niech da lepiej pieniądze na pomoc. Niech przymyka oko na czarny rynek aborcyjny. Niech każdy robi, co chce, i rozstrzyga we własnym sumieniu.
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2014.11.04 20:53 KubeQ11 No Man's Sky - nowela (rozdział 1 i 2) - TŁUMACZENIE PL

UWAGA!
Nie jestem autorem poniższej noweli, jedynie ją przetłumaczyłem.
Rozdział 1: W odległej galaktyce...
Latam bez celu w moim statku Resozu. Nagle pojawia się kropka na radarze. Jest to Oria V, planeta jakże odległa, nawet nigdy o niej nie słyszałem. Patrzę na tablicę rozdzielczą i widzę, że Resozu jest poważnie uszkodzony. Jeden z silników jest spalony, a drugi odmawia posłuszeństwa. Światła migają, a połowa tablic rozdzielczych jest nieaktywna. Resozu jest teraz tylko kawałkiem metalu dryftującym w próżni. Prawdopodobnie jestem na kursie kolizyjnym z Orią V. Jak się tu znalazłem? Dlaczego mój statek jest uszkodzony? Jaka była moja misja? Całe te myśli i pytania. Oddycham szybko i głęboko, luzując mój pas bezpieczeństwa. Panikuję i poszukuję odpowiedzi, których nikt mi nie może dać. W tym momencie Rezosu przebija się przez atmosferę Orii V, a ja tracę przytomność, uderzając moją głową w konsolę.
Słyszę delikatne buczenie jednego z moich silników, w oddali ćwierkanie ptaków. Powoli się budzę, podpierając się o konsolę i patrzę na radar. Nadal miga napis "Oria V". Boli mnie głowa, jakby przejechał mnie frachtowiec. Najwyraźniej wylądowałem, tak jakby. Otwieram kadłub mojego statku kosmicznego i się potykam. W tle słychać wyraźne syczenie. Obszedłem wokół Resozu, żeby sprawdzić, skąd dochodzi to syczenie, ale nic nie znalazłem. Nagle rogiem oka widzę parę wychodzącą z jednego z moich rur tlenu! Trochę poprawiam mój kask, by lepiej widzieć. No i jest - mała dziura w jednej z rur. Muszę to przenieść. Niejasno pamiętam, że miałem mały pojemnik z zaopatrzeniem. Biegnę, by to sprawdzić, ale okazało się, że nie ma. Metalowe klamki zostały zniszczone podczas zderzenia, wysypując ładunek. To pudło może być wszędzie. Jedyną szansą na znalezienie go jest przeskanowanie planety... ręcznie. Wzdycham, jestem uwięziony w tym 'niczyim niebie'.
W moim HUD-zie widzę, że poziom tlenu powoli spada. Dopóki mój statek jest zniszczony, będę uwięziony na tej obcej planecie oddalonej o lata świetlne od domu, nie ma gdzie iść... nagle to sobie uświadamiam. Załamuję się i upadam na kolana na pomarańczową trawę. Płaczę, szlocham jak małe dziecko. Nie pamiętam mojego domu, mojej rodziny, a nawet mojego imienia. Nie ma do czego wracać. W ogóle. Co jest moim celem i dlaczego jestem na Orii V? Wiem, że to jest daleko od domu, ale nie pamiętam dlaczego. Jedyną rzeczą, którą pamiętam jest trójkątna figura z czerwonawym blaskiem. Przypomniał mi się trochę Hal 9000 z tego filmu retro. Niespodziewanie, słyszę głos. To mój komputer pokładowy EVE. "Uwaga, zostało 50% tlenu".
Podskoczyłem, ocknąłem się i poraz pierwszy wiem, co się tak naprawdę stało. Rozbiłem się w starym kilometrowym kraterze z pięknymi wzgórzami i pasmem górskim z tyłu. Zielone pastelowe niebo, pomarańczowa trawa i karmazynowe palmy są przepiękne. Niebieskie z odcieniem zielonkawym jezioro miga w słońcu i odbija krajobraz jak lustro. Słońce, jasno świecące za chmurami grzeje moją twarz. A w oddali, księżyc, którego prawa strona jest częściowo wysadzona. Odłamki kosmiczne lekko świecące się z niebieskim odcieniem. Widzę trzy okręty przelatujące nade mną.
Nie jestem sam w tym wszechświecie, a wiele niebezpieczeństw na mnie czyha. Jedynie z moim podstawowym multi-narzędziem i moim zniszczonym skafandrem nie jestem gotowy do walki. Muszę być ostrożny, jeżeli chcę przeżyć. Muszę naprawić mój skafander i Rezosu, jeżeli chcę jakichś odpowiedzi. Chodzę wkoło przez krater, pomarańczowa trawa sięga mi do kolan, otaczają mnie niebieskie motyle. Wyciągam multi-narzędzie i skanuje okolice. Jasny blask i bańka powiększa się nad krajobrazem jak echo, zaznaczając wszystko na moim HUD-zie. Nawet powietrze i góry są skanowane. Wygląda na to, że powietrze jest w większości z metanu i trochę z CO2, napewno nie chciałbym tym oddychać. Grawitacja i ciśnienie powietrza wydają się normalne.
Multi-narzędzie jest jednym z najbardziej zaawansowanych technologii w dziejach ludzkości. Posiada funkcje skanera, laserowej broni i może wydobywać różne minerały. Zależy od oprogramowania. Są różne marki multi-narzędzia i rożne komponenty do kompletu. Multi-narzędzie pracuje z twoim komputerem pokładowym. Jeżeli chcesz coś zeskanować, widzisz to bezpośrednio na twoim HUD-zie. Komputer ma QEN bazujący na łączności z "Bazą Danych", superkomputerze, gdzie wszystkie dane są przechowywane. Nie jest to najszybsza łączność, a szukanie skomplikowanych danych może być monotonne.
Przeszłość nadal jest zamazana, ale to multi-narzędzie jest jednym z najbardziej podstawowych narzędzi jakie pamiętasz. Spełnia swoją rolę ale nie wystarcza, gdy chcesz go użyć jako broń albo urządzenie do poważnego kopania. W oddali widać trochę Heridium, które może być użyte jako paliwo dla Rezosu. Przyspieszając, biegnę przez krater, mój zniszczony statek staje się coraz mniejszy. Nadal jestem zaskoczony faktem, że właśnie utknąłem na obcej planecie. Czuje się coraz spokojniejszy. Użyłbym mojego Comm'a (urządzenia komunikacyjnego), by wezwać pomoc, gdybym tylko miał kogo wezwać. Może rodzina albo przyjaciele, i wtedy do mnie dotarło, jak feniks powstający z pyłu. To moje imię... moje imię. Ha! Jestem Sean! Cześć Sean - mówię do siebie - miło mi cię poznać.
Rozdział 2: Początek przygody
Motyle stają się niegroźne, a w oddali ogromne zwierzę stoi w jeziorze. Wygląda jak dinozaur. EVE zauważa, że zwierzę to zostało już kiedyś odkryte i pyta mnie, czy chcę go nazwać. Wygląda trochę jak diplodocus ale z kolcami na szyi. Chyba jest roślinożercą, ponieważ je z pobliskiego drzewa dzięki jego długiej szyi. "Daplokarus" będzie dobrą nazwą, tak więc zapisuje to w konsoli. Przechodzę obok jeziora i ogromnego daplokarusa poprzez tunel i wydobywam trochę Heridium, by zatankować mój statek. Widzę przez chwilę zapierający dech w piersiach widok po drugiej stronie pasma górskiego. Biegnę do wyjścia, już prawie jestem i nagle widzę przelatujące stado ptaków, jak również stado jeleni stojących w trawie i różne gatunki dinozaurów błąkających się w oddali. Przede mną jest las czekający na odkrycie. EVE życzliwie przypomina mi o poziomie tlenu, którego wciąż ubywa. Muszę się pospieszyć. Kto wie, jak długo to zajmie, zanim znajdę mój ładunek. Znowu skanuję okolicę w nadziei, że go znajdę. Widzę sporo nieodkrytych gatunków zwierząt, drzew i roślin. Nagle, oto i on - sygnał! Skaner pokazuje żółtą kropkę na północnym wschodzie. To mógłby być mój ładunek, ale to może być też inne metalowe pudło. Niemniej jednak jestem podekscytowany. Moje imię, a teraz to pudło. To może być pierwszy krok do powrotu do domu.
Skaner w komputerze mojego skafandra może wytropić metalowe pudła w okolicy, chyba, że jest zasłonięty przez inne metalowe obiekty. To jest bardzo podstawowy skaner, z ulepszeniami mógłbyś położyć "tracker" na ładunku, by znaleźć specyficzne pudło w większym zasięgu. Skaner także skanuje faunę, florę i struktury.
Był tylko jeden problem. Gęsty las z niezidentyfikowanymi zwierzętami, mając tylko podstawowe multi-narzędzie chroniące mnie. W najlepszym wypadku, mógłbym ogłuszyć średniego wzrostu zwierzę niewiele większe ode mnie. Ale nie miałem wyboru, muszę iść dalej. Podczas, gdy schodziłem w dół wzgórza wgłąb lasu, drzewa powoli zaczynały zasłaniać światło dzienne. Dziwne oczy patrzą na mnie, podczas gdy mój skaner nic nie rozpoznaje. Minęło już mniej więcej dziesięć minut, ale z tymi wszystkimi roślinami i drzewami kto wie jak długo to zajmie. W połowie drogi do lasu usłyszałem warczenie, ciężkie oddychanie i bardzo głośne kroki. Gdy spojrzałem się w lewo, zobaczyłem gigantyczną sylwetkę nosorożca przewracającego drzewo. Prawie upuściłem moje multi-narzędzie i pobiegłem dalej wgłąb lasu. Nosorożec zauważa mnie biegnącego i odwraca się, właśnie stałem się jego śniadaniem.
Nosorożec przyspiesza jednocześnie trącąc wszystkie drzewa wokół. Skaczę na lewo i omijam drzewo, turlając się na ziemi. Nosorożec próbuje się zatrzymać, ale jego ciężkie ciało zmusza go do pokonania jeszcze kilku metrów. To moja szansa. Widzę mały zwisający brzeg z fioletowymi winoroślami zwisającymi w dół. Wstaję i znowu zaczynam biec. Nosorożec warczy i patrzy wokół, ale mnie jeszcze nie widzi. Stąpa dookoła podczas, gdy ja wskakuję pod zwisający brzeg. Nosorożec sprawdza okolicę, szukając jego śniadania, przez moment wydaje mu się, że słyszy syk i stoi w jednym miejscu. Jest na górze zwisającego brzegu, podczas gdy ja czuję śmierdzący kwaśny odór nosorożca. Słyszy, że z mojego skafandra wylatuje tlen. Podczas, gdy nosorożec robi kolejny krok, by sprawdzić dźwięk, zwisający brzeg skrzypi i część się kruszy, jestem przerażony, nie mogę się ruszyć. Nosorożec wystrasza się, zawraca i ucieka wgłąb lasu. Nadal siedzę tu przerażony tym nowym obcym światem. Czy to będzie moja nowa przyszłość?
*...ciąg dalszy nastąpi
AUTOR: Novus_nl
ORYGINALNY LINK: https://docs.google.com/document/d/1byWyLStQDSKal-kU0F6Lajc0gYP4e3ALl9Hl1JhQVkE/edit
submitted by KubeQ11 to NoMansSkyPL [link] [comments]


Wszystko mogę w Chrystusie LIMITH - KRÓLEM BYĆ ( Official Audio ) MOGĘ ZOSTAĆ TWOIM CHŁOPAKIEM? - YouTube BAYERA - MOGĘ MIEĆ WSZYSTKO (OFICJALNY TELEDYSK) DISCO ... WWO - Mogę wszystko - YouTube Mogę wszystko STASZEK GŁOWACZ - MOGĘ BYĆ TWOIM BŁAZNEM Sitek - Mogę Wszystko [Projekt Tymczasem] - YouTube Maja Szymanowska - Mogę być [ I can be your dreams ] Seven - za co to wszystko

  1. Wszystko mogę w Chrystusie
  2. LIMITH - KRÓLEM BYĆ ( Official Audio )
  3. MOGĘ ZOSTAĆ TWOIM CHŁOPAKIEM? - YouTube
  4. BAYERA - MOGĘ MIEĆ WSZYSTKO (OFICJALNY TELEDYSK) DISCO ...
  5. WWO - Mogę wszystko - YouTube
  6. Mogę wszystko
  7. STASZEK GŁOWACZ - MOGĘ BYĆ TWOIM BŁAZNEM
  8. Sitek - Mogę Wszystko [Projekt Tymczasem] - YouTube
  9. Maja Szymanowska - Mogę być [ I can be your dreams ]
  10. Seven - za co to wszystko

ref: dla ciebie mogĘ, byĆ krÓlem disco, dla ciebie mogĘ, zrobiĆ to wszystko, dla ciebie zmieniĆ mogĘ mÓj Świat, dla ciebie oddam wszystko co mam. 2.a jeŚli bĘdzie, taka potrzeba, Gdzie na wszystko mają wzór Kiedy układać chcą twój świat ... Zagram znów Tę najczulszą z wszystkich ról Refren: Mogę być twoim snem śnić się jak najdłużej Przejdę przez każdy ... „Projekt Tymczasem” to inicjatywa, której finał będzie miał miejsce już 6 października na deskach Teatru im. Słowackiego w Krakowie, gdzie spotka się czołówk... mogę być twoim błaznem za jedno dziennie twoje słowo, mogę być twoim błaznem, być może to jest sposób, by ciebie mieć przy sobie zawsze, by już nie kusić losu. Nie mogę opanować ... ZAKAZ KOPIOWANIA TELEDYSKU NA INNE KANAŁY YOUTUBE ! KUP TANIO I BEZ STRESU PIOSENKĘ BAYERA - 'MOGĘ MIEĆ WSZYSTKO': Muzodajnia http://www1.plus.pl/muzodajni... Provided to YouTube by eMuzyka Mogę wszystko · Albo Inaczej · Natalia Nykiel · Sokół Albo inaczej 2 ℗ 2018 Alkopoligamia.com Released on: 2018-05-25 Composer... Ref. Wszystko mogę w Chrystusie, On umacnia mnie, Słowo ożywia mą duszę, ducha i ciało mdłe, Nie muszę być więcej słaby, czuć pokonany się, Wszystko mogę w Chrystusie, On umacnia ... KUP TEN ALBUM TU: https://prosto.pl/shop/product/witam-was-w-rzeczywistosci/ Title: Mogę wszystko; Artist: WWO; Album: Witam was w rzeczywistości; Lyrics: So... Facebook: https://www.facebook.com/wlukastv/ Instagram: https://instagram.com/lukas.tv/ Email: [email protected] Country: Poland .Moja mała,moja droga tak mowilem Ci Gdy miłosci dotykałem i tuliłem sny Nie wiedziałem,że ktoś inny kradnie Ciebie mi Nie wierzyłem,gdy mowiłaś ze to z nim chcesz być Ref. Za co to,za ...